Wczoraj wieczorem odbyła się kolejna runda negocjacji w sprawie budżetu UE na lata 2014-2020. Ministrowie ds. europejskich rozmawiali podczas kolacji z przewodniczącym Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem. Dzisiaj, dwa dni przed kluczowym szczytem, odbędzie się ich posiedzenie w Brukseli.

Polskę będzie reprezentował jednak nasz ambasador przy UE, bowiem Serafin wyjechał z Belgii z samego rana do kraju. W rozmowie z polskimi dziennikarzami w Brukseli nie chciał powiedzieć, czy wylatuje, bo nie ma już sensu brać udziału w kolejnych rozmowach.

- Rozum podpowiada, że szanse na porozumienie są ograniczone, ale to wczorajsze spotkanie, a przede wszystkim determinacja Van Rompuya daje jakiś cień szansy - podkreślił.

Jak zaznaczył, jest pod wrażeniem determinacji przewodniczącego Rady Europejskiej, który prowadzi negocjacje w ostatnich dniach przed szczytem przywódców unijnych. - To, co zapamiętam najbardziej z tego spotkania, to przekonanie Van Rompuya, że musimy osiągnąć porozumienie w tym tygodniu; że w przyszłym tygodniu, ani za miesiąc, ani za trzy miesiące nie będzie łatwiej, tylko będzie trudniej - mówił wiceszef MSZ.

Zauważył jednak przy tym, że państwa członkowskie poświęcają coraz większą uwagę swoim indywidualnym problemom. Zastrzegł jednocześnie, że na tym etapie negocjacji jest to zupełnie naturalne.

Według Serafina nie powinno być kolejnych cięć w budżecie. Jak relacjonował, dyskusja podczas kolacji pozwala odnieść wrażenie, że "osiągnięte zostało dno". - Mam nadzieję, że 80 mld euro (cięć - PAP) to jest maksimum. Naszym zadaniem, naszą rolą jest wskazywanie, że ta propozycja już jest obecnie zbyt daleko od tego, co proponowała KE - dodał. Podkreślił jednocześnie, że dopiero za dwa dni na szczycie zobaczymy jaki będzie finał.

Serafin chwalił przedstawiciela Wielkiej Brytanii za prezentowanie w poniedziałkowych rozmowach "bardzo konstruktywnego stanowiska". Londyn, który domaga się najgłębszych cięć i straszy zawetowaniem budżetu, jest postrzegany jako największa niewiadoma czwartkowo-piątkowego szczytu.

Polski minister przyznał, że podczas kolacji z przewodniczącym Rady Europejskiej nie było czasu na pogłębioną dyskusje na temat brytyjskich postulatów. - Padło zapewnienie o gotowości Wielkiej Brytanii do tego, by konstruktywnie pracować nad porozumieniem także w tym tygodniu - mówił Serafin.