Unijna propozycja „zazielenienia” zakłada m.in. wyłączenie z uprawy 7 proc. areału gospodarstwa.

Polska sprzeciwia się przedstawionej koncepcji.

Jak poinformował wiceminister Tadeusz Nalewajk, Polska podczas czerwcowych obrad Rady Ministrów UE ds. Rolnictwa zaproponowała, aby wszystkie małe gospodarstwa uznać za spełniające wymogi zazielenienia.

- Chcieliśmy i chcemy, i rozmawiamy o tym, żeby małe gospodarstwa uznać za gospodarstwa spełniające wymogi greeningu, czyli zazielenienia.

Polska uważa również, że przeznaczona na zazielenienie kwota powinna być dzielona w państwie członkowskim.

- Następna sprawa, żeby – gdy będzie już uchwalony budżet – każde państwo członkowskie mogło decydować na swoim poziomie, co do tej płatności, która jest w pakiecie tych 30 proc., a nie Komisja Europejska – powiedział Nalewajk. -  Już nie mówię o tym, żeby płatności były rozliczane nie na poszczególne gospodarstwa, ale minimum na regiony, no bo jeżeli by nie przeszła opcja małego gospodarstwa, które się kwalifikuje jako zazielenienie, to jak rozliczyć te 7 proc. wyłączenia? Nie mówię też o takich podnoszonych kwestiach, jak wyłączenia 7 proc. areału nadającego się pod uprawę z całej unijnej produkcji w kontekście ilości potrzebnej żywności w perspektywie iluś tam lat.

Podobał się artykuł? Podziel się!