PRZEGLĄD PRASY: Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ogłosiła wyniki ostatniego naboru wniosków do działania Modernizacja gospodarstw rolnych" w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013. To po te środki rolnicy w całym kraju wystawali jesienią w wielogodzinnych kolejkach pod oddziałami ARiMR - pisze Ziemowit Nowak.

Dla świętokrzyskich rolników tegoroczne dotacje to nie eldorado. Nasz region jest na ostatnim miejscu pod względem średniej kwoty dofinansowania na jeden wniosek - przeciętny świętokrzyski rolnik otrzyma 75 tys. zł. Nieco więcej przypada na jeden wniosek w Małopolsce - 84 tys. zł i na Lubelszczyźnie - 95 tys. zł. Rekordziści wnioskowali jednorazowo nawet o 200 tys. zł. Najwięcej średnio w województwach: zachodniopomorskim (201 tys. zł), lubuskim (187 tys. zł) i dolnośląskim (171 tys. zł).

Niepokoi również mała liczba rolników składających wnioski, mimo że pod względem osób utrzymujących się z roli nasze województwo należy do krajowej czołówki - o dotacje wystąpiło 1106 osób, prawie trzy razy mniej niż w Wielkopolskiem, Mazowieckiem czy Lubelskiem.

- Najwyższy czas zmienić kryteria. U nas są małe gospodarstwa rolne. To normalne, że nie będą zaciągały kredytów na duże inwestycje. Ale bardzo niepokoi mała liczba składanych wniosków - mówi Ryszard Ciźla, prezes Świętokrzyskiej Izby Rolniczej. Podkreśla, że jeśli tak dalej pójdzie, nasze województwo nie wykorzysta potencjału, jaki daje wstąpienie Polski do Unii Europejskiej.

Zdaniem prezesa największą barierą jest tzw. kryterium dochodowości według wskaźnika ESU. To przelicznik dochodowości gospodarstwa w zależności od rodzaju produkcji. Z nowych dotacji unijnych mogą skorzystać polskie gospodarstwa osiągające co najmniej 4 ESU. - To oznacza mniej więcej 20 hektarów produkcji zbóż albo pięciohektarowy sad jabłoni. A takie gospodarstwa ma mniej niż polowa naszych rolników - zauważa Ciźla. Dodaje, że województwa z rozdrobnionym rolnictwem powinny być traktowane inaczej niż z wielkotowarowymi gospodarstwami, jak na ziemiach zachodnich.

Ciźla podaje przykład, że udało się tak zrobić w przypadku rent strukturalnych dla rolników oddających gospodarstwa za rentę. W przypadku czterech województw - świętokrzyskiego, małopolskiego, podkarpackiego i śląskiego - do otrzymania renty wystarczy oddać jedno-hektarowe gospodarstwo. W przypadku reszty kraju - co najmniej trzy hektarowe. - Jeśli nie zrobimy tego samego, to większość naszych rolników odejdzie z kwitkiem - ostrzega Ciźla. Wówczas miliony euro powędrują do województw zachodnich. Tak jak to się stało w tegorocznym programie.

Nasi rolnicy zwracali już na to uwagę przedstawicielom rządu podczas niedawnego ogólnopolskiego zjazdu izb rolniczych w Warszawie. - Mam informację, że minister Marek Sawicki przychylnie potraktował taki postulat - mówi Ciźla. - Mam nadzieję, że w przyszłym roku będą zmiany - dodaje.(…)

Źródło: Gazeta Wyborcza-Kielce

Podobał się artykuł? Podziel się!