Ministrowie wyrazili dezaprobatę w sprawie propozycji cięcia wydatków na unijne rolnictwo przedstawionej przez prezydencję cypryjską, jak i wobec planów przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuy'a dotyczących obniżenia wydatków na ten cel. Poparciem cieszy się natomiast budżet zaproponowany przez Komisję Europejską - poinformował na konferencji prasowej minister rolnictwa Stanisław Kalemba, informuje PAP.

Jak wyjaśnił szef polskiego resortu rolnictwa, Polska będzie zabiegała, by na dopłaty bezpośrednie otrzymać takie środki, by były one na poziomie średnich unijnych dopłat i chce utrzymać dotychczasowy budżet na rozwój obszarów wiejskich (13,5 mld euro). Podkreślił, że dla Polski są ważne te dwa rodzaje płatności.

Z informacji, do których dotarła PAP w Brukseli wynika, że na cięciach zaproponowanych we Wspólnej Polityce Rolnej przez Van Rompuya tracą wszystkie kraje, ale nie w tym samym stopniu. Na cięciach w dopłatach rolnych najwięcej tracą Belgowie czy Holendrzy - po prawie 10 proc. Polscy rolnicy straciliby 5,6 proc. w stosunku do propozycji KE, co oznacza mniej o 1,2 mld euro z około 21,3 mld euro przewidzianych na ten cel dla Polski w ciągu siedmiu lat.

Podczas konferencji prasowej po zakończeniu warszawskiego spotkania ministrowie rolnictwa zgodnie uznali, że rozmowy były bardzo potrzebne i pozwolą one na wypracowanie wspólnego stanowiska naszych krajów. Taka deklaracja ma być przygotowana do najbliższej środy.

Kalemba poinformował, że ministrowie opowiedzieli się także za wyrównaniem dopłat bezpośrednich w tych krajach, gdzie są one niskie do średniej unijnej, czyli do ok. 260 euro na hektar. Zdaniem Kalemby, nie jest to wygórowane żądanie, gdyż pozwoli to na zrównania warunków konkurencji. Jak zauważył, koszty produkcji w Polsce są już na poziomie europejskim, wymagania co do ochrony środowiska są takie same, nie ma więc podstaw, by dopłaty były mniejsze.

Poruszono także temat tzw. zazielenienia, czyli wyłączenia z produkcji 7 proc. gruntów rolnych i przeznaczenie ich np. na zalesienie. Ministrowie w większości zgodzili się, że takie wyłączenia powinny dotyczyć gospodarstw o powierzchni co najmniej 15 hektarów. Polska uważa, że powinno to być 10 ha. Zdaniem Kalemby jak i innych ministrów, wprowadzenie zazielenienia, od którego zależy 30 proc. dopłat bezpośrednich, zamiast upraszczać WPR - komplikuje ją.

Rozmawiano także o systemie płatności. Kalemba zaznaczył, że kraje, gdzie jest dużo gospodarstw rolnych jak np. Polska czy Rumunia, preferują system uproszczony czyli dopłat do hektara (tzw. SAPS), natomiast inne kraje wolą system oparty na dopłatach do tzw. uprawnień (produkcji) czyli SPS. Jeżeli zostanie uzgodnione w UE, że obowiązuje SPS, w przypadku Polski potrzebny będzie 2-3 letni okres przejściowy na wdrożenie nowego systemu.

- Uważam, że to spotkanie spełniło oczekiwania, była bardzo otwarta dyskusja i każdy minister otwarcie mówił o swoich problemach - powiedział Kalemba.

Minister zapytany, co będzie, jeżeli premier Donald Tusk w trakcie unijnych negocjacji budżetowych poświęci WPR na rzecz funduszy spójności, odpowiedział: - premier takiego państwa jak Polska, gdzie rolnictwo i wieś odgrywa znaczącą rolę, nie poświeci rolnictwa. Podobał się artykuł? Podziel się!