Podczas dyskusji w Sejmie nad przedstawioną przez rząd „Informacją dla Sejmu i Senatu RP o udziale RP w pracach Unii Europejskiej w okresie lipiec–grudzień 2012 r.” wróciła kwestia wysokości środków wynegocjowanych przez rząd na rolnictwo.

Poseł Marzena Wróbel uznała za wątpliwy sukces polegający na zwiększeniu niepewnych środków na politykę spójności kosztem pewnych wypłat z WPR:

- To nie jest przypadek, że w oficjalnej propagandzie pan premier Tusk podkreślał wagę środków uzyskanych w wyniku negocjacji na politykę spójności, ponieważ środki, jakie Polska wynegocjowała na wspólną politykę rolną, są zatrważająco niskie. Nie uwzględniają konieczności podniesienia dopłat bezpośrednich dla polskich rolników przynajmniej do średniej unijnej, czyli do kwoty 270 euro dopłaty do 1 ha. Minister rolnictwa podkreślał, że sukcesem jest możliwość przesuwania pieniędzy z II filara na I filar po to, by utrzymać dopłaty bezpośrednie na dotychczasowym poziomie czy co najwyżej nieznacznie je podnieść. Przyznacie państwo, że jest to dość żałosne zwycięstwo ministra rolnictwa. Co to będzie oznaczało dla Polski? W praktyce brak pieniędzy na modernizację polskiej wsi, ponieważ kwoty w ramach II filara zostały zredukowane prawie o 50 proc., a należy wyraźnie zaznaczyć, że środki, które otrzymuje Polska w ramach wspólnej polityki rolnej, są dla naszego kraju szczególnie cenne, ponieważ te pieniądze zostają w obiegu polskiej gospodarki – trafiają bezpośrednio bądź to do obywateli państwa polskiego, bądź też do polskich firm, które wykonują określone prace w ramach II filara.

Zdaniem poseł, jeśli uwzględnić inflację i zwiększoną do 32 mld euro z 22 mld euro składkę do unijnej kasy, a także obwarowanie wydatkowania pieniędzy dodatkowymi ograniczeniami (25 proc. środków z funduszu spójności ma iść na tzw. zielone technologie, a ze środków na wspólną politykę rolną 25 proc. środków na programy rolnośrodowiskowe) oraz to, że środki na politykę spójności będziemy otrzymywać tylko wtedy, gdy deficyt sektora finansów publicznych nie będzie wyższy niż 3 proc. PKB) to „odtrąbiony powszechnie sukces ekipy Donalda Tuska jest co najmniej problematyczny”.