W unijnym budżecie brakuje 1 437 mln euro. Poszukuje się ich w dopłatach bezpośrednich.

Wciąż nie wiadomo, czy rolnicy będą mieli obniżone dopłaty płacone w 2014 r. i czy ewentualna obniżka będzie dotyczyła gospodarstw mających dopłaty przewyższające 5 tys. euro, czy też 2 tys. euro.

- Parlament negocjuje to z Radą – mówi Janusz Wojciechowski. – Zwykle trwa to około kilku tygodni. Być może że w lipcu trafi to na posiedzenie, bo czas nagli.

- Idzie to jak krew z nosa, jeśli chodzi o WPR i cały budżet – dodaje europoseł. – Daleko jeszcze jest do kompromisów. Uczestniczę w obradach dotyczących dopłat bezpośrednich. Trochę dziwnie to wygląda. Kompromisy próbuje się wymuszać. Chce się, żeby Parlament się ugiął i przyjął stanowisko Rady. Do tego to zmierza. A stanowisko Parlamentu w wielu istotnych kwestiach było lepsze dla Polski i całej Europy. Walczymy, aby tego stanowiska Parlamentu tak lekką ręką nie oddać. Sądzę, że wręcz niewykluczone, że będziemy mieli w 2014 r. prowizorkę. Co z punktu widzenia Polski – jeśli chodzi o budżet – nie jest wcale takie złe. Jakkolwiek by nie liczyli przedstawiciele naszego rządu, to według nowej perspektywy pieniędzy na rolnictwo będzie mniej niż było, a więc to prowizorium oparte na dotychczasowych pieniądzach może być nawet korzystniejsze.

Jak mówi Janusz Wojciechowski, senatorowie z PiS zażądali od ministra Rostowskiego stanowczej deklaracji, ile pieniędzy będzie z budżetu na pomoc krajową, ale wciąż nie ma odpowiedzi.

- Trochę się obawiam tego przesunięcia pieniędzy z II filaru do I - mówi Wojciechowski. - Generalnie to bym wolał, żeby rolnicy mieli więcej pieniędzy na zasadzie, że im się należy – tak jak w I filarze, a nie że ktoś im daje z łaski – tak jak w II filarze. Ale do II filaru rząd musi jeszcze dopłacić co najmniej 25 proc. Jeżeli będą pieniądze przesunięte z II do I filaru, to rząd otrzepuje ręce i już nic dokładać nie musi. Czyli de facto ogólnie pieniędzy na rolnictwo całe, I i II filar uzupełniony dopłatami krajowymi, jest mniej.

Rolnicy mogą być oszukani – przewiduje Wojciechowski.

Podobał się artykuł? Podziel się!