PRZEGLĄD PRASY: Niewiele brakowało, a w tym roku - po raz pierwszy w historii - Polska musiałaby oddawać do Brukseli pieniądze z funduszy strukturalnych. Chodzi o euro z funduszy dla rybaków (tzw. Sektorowy Program Operacyjny "Rybołówstwo") - pisze Konrad Niklewicz.

Zgodnie z unijnym prawem unijne pieniądze można wydawać i rozliczać tylko w dwa lata od momentu ich przyznania (zasada "n+2"). W 2005 roku beneficjentom przyznano dziesiątki milionów euro. Ale pojawił się problem z ich ostatecznym rozliczeniem w 2007 r. Urzędnicy bardzo powoli przygotowali dokumentację (certyfikowane poświadczenia wydatków). Papiery, zamiast trafić do Brukseli, krążyły między resortem rolnictwa i Ministerstwem Finansów. A Bruksela czeka na nie tylko do 31 grudnia. Ryzyko straty było tak duże, że Ministerstwo Rozwoju Regionalnego odpowiedzialne za koordynację wydawania unijnych funduszy zaczęło bić na alarm.

W czwartek urzędnicy Ministerstwa Rolnictwa zapewniali, że pieniądze uratują. - Jesteśmy w stałym kontakcie z Ministerstwem Finansów - zapewnia "Gazetę" Adam Sudyk, naczelnik wydziału polityki strukturalnej w MR. Dokumenty zostaną wysłane 28 grudnia, a może nawet 25 - dodaje.

Niestety, w przyszłym roku rzut na taśmę nie wystarczy, żeby uniknąć strat z SPOR. W tym roku problem polegał tylko na tym, żeby przygotować odpowiednie dokumenty. W przyszłym roku kłopot będzie dużo, dużo większy: pieniądze trzeba będzie nie tylko rozliczyć, ale jeszcze... rozdzielić i wydać.

Brzmi to nieprawdopodobnie, ale fundusz dla rybaków okazał się być tą częścią funduszy strukturalnych na lata 2004-06, która jest najsłabiej wykorzystana. Na koniec listopada łączny poziom wydatków z SPOR wynosił tylko 49 proc. (to najgorszy wynik spośród wszystkich programów operacyjnych). Czyli do podziału, wydania i rozliczenia pozostaje jeszcze ok. 100 mln euro.

SPOR tak jak każdy inny fundusz składa się z wielu części. Niektórymi z nich (np. działaniem finansującym modernizację kutrów) potencjalni odbiorcy w ogóle nie są zainteresowani. W kilku częściach SPOR podpisane umowy o dotację obejmują tylko 15-30 proc. dostępnej kwoty.

Nawet minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska uważa, że całkowite straty mogą sięgnąć do 10 proc. pieniędzy ze SPOR. Czyli około 20 mln euro.

Ministerstwo Rolnictwa (odpowiedzialne za zarządzanie SPOR) deklaruje, że unijne pieniądze mimo wszystko spróbuje uratować. Sudyk zapowiada, że pieniądze będą przekładane z jednej części SPOR do drugiej. Przykładowo, więcej pieniędzy może pójść na złomowanie kutrów. - Takie rozwiązania w sposób bardzo szybki mogą wpłynąć na zdecydowaną poprawę sytuacji w SPO Rybołówstwo - zapewnia urzędnik. (...)

Źródło: Gazeta Wyborcza

Podobał się artykuł? Podziel się!