Według źródeł w Parlamencie Europejskim ostateczne głosowanie plenarne nad nową wieloletnią perspektywą finansową dla UE na lata 2014-2020 odbędzie się zapewne dopiero pod koniec października, jeżeli do tego czasu rządy spełnią warunki porozumienia uzgodnionego 27 czerwca przez szefa PE Martina Schulza i premiera pełniącej wówczas prezydencję UE Irlandii Endę Kenny'ego.

"Jesteśmy zaniepokojeni i ubolewamy z powodu braku zadowalającej odpowiedzi na warunki, których spełnienie otworzy drogę do przyjęcia wieloletniej perspektywy finansowej" - oświadczyły we wtorek zgodnie frakcje socjalistów, liberałów i chadeków.

Głównym problemem ciągle jest nowelizacja budżetu rocznego Unii na 2013 r. Parlament zażądał dodatkowych 11,2 mld euro na uregulowanie zaległych płatności za ten rok, ale do tej pory kraje Unii przekazały jedynie część tej kwoty, czyli 7,3 mld euro, obiecując drugą nowelizację jesienią.

- Czekamy na pozostałe 3,9 mld euro. Żeby ta dodatkowa suma mogła zostać uwolniona, to Komisja Europejska musi przedstawić projekt budżetu poprawkowego. Będziemy na to czekać i zobaczymy, czy Rada UE dotrzyma słowa - powiedziała eurodeputowana PO Sidonia Jędrzejewska, która zasiada w komisji budżetowej PE. Jak dodała, są głosy, że Komisja Europejska może uznać, iż potrzebna jest nowelizacja tegorocznego budżetu na większą sumę, niż szacowała dotychczas.

Wczoraj szef KE Jose Barroso zapowiedział, że jeszcze we wrześniu przedstawi projekt nowelizacji budżetu na 2013 r. Zaapelował do krajów UE, aby nie zwlekały z decyzją.

Trzy największe grupy w PE mają też jednak pretensje do rządów o cięcia w projekcie rocznego budżetu na 2014 r. w stosunku do propozycji Komisji. "Zamiast przyśpieszyć wydatkowanie funduszy na inicjatywy dla młodzieży, małe i średnie przedsiębiorstwa oraz badania i rozwój, co pozwoliłoby uniknąć znacznego ograniczenia środków na te cele w porównaniu do 2013 r., Rada praktycznie złamała uzgodnienia, ograniczając sumę zobowiązań na te programy i redukując całość płatności w projekcie budżetu na 2014 r. o ponad miliard euro" - oświadczyli liderzy frakcji, zarzucając nawet rządom "prowokację".