- Niestety nie uzyskano kompromisu - powiedział minister rolnictwa Marek Sawicki. I tłumaczył, że główną osią niezgody są oczywiście pieniądze. - Wszyscy mówią o reformie, uproszczeniu, unowocześnieniu, a każde z państw patrzy na słupki i patrzy ile zyska, ile straci i jest to podstawowa przeszkoda w reformowaniu Wspólnej Polityki Rolnej - powiedział.

Z powodu sprzeciwu siedmiu państw (Wielka Brytania, Szwecja, Malta, Dania, Litwa, Łotwa i Estonia) po kilku godzinach negocjacji dokument został przyjęty jako deklaracja węgierskiej prezydencji w Radzie UE, a nie jako deklaracja UE.

Polska była za przyjęciem deklaracji. Jak tłumaczył Sawicki, udało się w niej bowiem zawrzeć zapis o stopniowym odchodzeniu od historycznych referencji przy ustalaniu wielkości dopłat bezpośrednich. To właśnie historyczne, oparte na innych latach produkcyjnych dane powodują, że wielkość dopłat od hektara obecnie różni się między krajami UE, na niekorzyść przede wszystkim nowych państw członkowskich. Różnice są ogromne (najwięcej - 500 euro na hektar otrzymują rolnicy w Grecji i na Malcie; w Polsce - średnio 200 euro, nieco więcej niż w Hiszpanii i Portugalii, we Francji ok. 250, w Niemczech ponad 300).

Po raz pierwszy zapisano konieczność stopniowego odchodzenia od historycznych tytułów do płatności. Nie jest to zapis, który Polskę zadowala, bo wyraz <stopniowe> to nie jest polski pomysł, ale sam fakt zapisu o odchodzeniu od historycznych tytułów do płatności traktujemy jako wyraz dobrej woli i kolejny mały kroczek na rzecz zmiany WPR - powiedział Sawicki. Zastrzegł jednak, że w toku dalszych negocjacji, już nad tekstami legislacyjnymi dotyczącymi kolejnego wieloletniego budżetu UE po 2013 roku "nie będzie zgody Polski na kolejne okresy przejściowe".

O odejściu od historycznych referencji i wyrównaniu dopłat bezpośrednich od hektara we wszystkich 27 krajach UE jak dotąd nie chciały słyszeć Niemcy. Podnosiły argument, że w nowych krajach są niższe koszty pracy, więc dopłaty nie mogą być jednakowe.

Francuski minister rolnictwa Bruno Le Maire pochwalił na swojej konferencji prasowej "ducha kompromisu Polski i Niemiec", wykazanego na czwartkowym posiedzeniu ministrów rolnictwa. "Niemcy po raz pierwszy zgodziły się, by mówić o referencjach historycznych, a Polska po raz pierwszy zgodziła się, by nie było słowa <flat rate> (jednolita stawka płatności w całej UE - PAP)" - powiedział.