Wypłacono zaledwie 4 proc. z 4 mld zł przeznaczonych na tworzenie mikroprzedsiębiorstw na wsi. Umowy podpisało 3,2 firm. A jest o co walczyć. Na utworzenie jednego miejsca pracy można dostać 100 tys. zł, na trzy i więcej – 300 tys. zł.

Zainteresowanie też nie jest małe – rolnicy złożyli 15,5 tys. wniosków, w których starają się o prawie 2,9 mld zł. Są one albo rozpatrywane, albo nie zostały zakwalifikowane do pomocy.

Z ubiegłorocznego naboru zakończonego 9 lipca z ponad 10 tys. chętnych tylko co dziesiąty ma podpisaną umowę.

- Gdyby nie to, że większość wniosków wymagała uzupełniania i poprawiania, to podpisywanie umów ze wszystkimi beneficjentami, którzy zmieścili się w limitach środków dla województw, dobiegałoby zapewne końca – cytuje „Rzeczpospolita” Marka Kassę, rzecznika ARiMR.

Zdaniem ekspertów wnioski są niskiej jakości – rolnicy potrzebują szkoleń z prowadzenia działalności gospodarczej i sytuacji poszczególnych branż. Jest też zbyt krótki czas na przygotowanie i złożenie wniosków, bo nabory są ogłaszane w ostatnim momencie. Tak może być i w tym roku, data planowanego na drugą połowę roku naboru nie została ustalona.