We wtorek na posiedzeniu senackiej komisji rolnictwa rozmawiano o krajowych instrumentach wsparcia rolnictwa w latach 2015-2020.

Udzielanie pomocy publicznej w rolnictwie jest możliwe po uzyskaniu notyfikacji w Komisji Europejskiej lub po jej zatwierdzeniu przez KE. Jedynie tzw. pomoc de minimis nie podlega ani notyfikacji ani zgłoszeniu.

Jak mówił Plocke, część różnych form pomocy jest już notyfikowana. Są to: dopłaty do składek z tytułu ubezpieczenia upraw rolnych i zwierząt gospodarskich oraz częściowe dofinansowanie odszkodowań wypłacanych rolnikom w związku z suszą; ulga inwestycyjna w podatku rolnym; pomoc w zakresie zbioru, transportu i utylizacji padłych zwierząt gospodarskich; częściowy zwrot akcyzy od paliwa rolniczego.

Ponadto - zaznaczył wiceminister - jest zgoda KE na stosowanie dopłat do oprocentowania kredytów inwestycyjnych, do kredytów na wznowienie produkcji rolnej oraz odtworzenia środków trwałych (tzw. dopłaty do kredytów klęskowych) i udzielania rolnikom gwarancji i poręczeń spłaty kredytów.

W ramach pomocy de minimis rolnicy mogą dostać dopłaty do materiału siewnego, jak również np. otrzymać zgodę na odroczenie, rozłożenie na raty, umorzenie w części lub całości wierzytelności przez prezesów: Agencji Nieruchomości Rolnych, Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Agencji Rynku Rolnego; mogą też otrzymać ulgę w podatku rolnym czy pomoc w opłacaniu składek na ubezpieczenie społeczne (KRUS) - wyliczał Plocke.

Odnosząc się do pytań senatorów ws. możliwości innych dopłat ze środków krajowych wiceszef resortu powiedział, że ministerstwo rozważa różne warianty, ale jest za wcześnie, by o tym informować. Zaznaczył, że trzeba mieć rezerwy na wypadek konieczności likwidacji stad trzody w związku z afrykańskim pomorem świń. Podkreślił, że ograniczeniem są możliwości budżetu.

Wiceminister mówił, że najważniejszą sprawą jest funkcjonowanie rynków rolnych. A tego - jego zdaniem - nie da się zrobić bez udziału rolników i przetwórców, a administracja ma tylko wspierać te działania. "Dzisiaj sytuacja jest trudna, bo nie ma korelacji pomiędzy wytwórcami żywności a przetwórcami, gdyż to przetwórca dyktuje cenę rolnikowi, a powinno być odwrotnie" - powiedział Plocke.