Ogółem w ramach programu do końca ubiegłego roku złożono 6 341 528 wniosków o przyznanie pomocy, z czego 5 960 769 zatwierdzono do realizacji na podstawie umów lub wydanych decyzji. Z przedstawionych informacji wynika, iż w ramach dostępnych środków 91 proc. zostało już zakontraktowanych, z czego 71 proc. wypłacono na łączną kwotę prawie 52 mld zł.

Różnica pomiędzy poziomem środków zakontraktowanych i wypłaconych wynika ze stopnia skomplikowania niektórych inwestycji, które wymagają dłuższego okresu realizacji. Obszary, gdzie jest najwięcej tego typu wniosków, to: modernizacja gospodarstw rolnych, grupy producentów rolnych, przywracanie potencjału produkcji rolnej. Można powiedzieć, iż są to programy o charakterze inwestycyjnym. Pani wiceminister wskazała również programy, które cieszyły się dużym zainteresowaniem ze strony beneficjentów, co spowodowało, iż konieczna była realokacja środków z innych działań. Takie kroki podjęto w działaniu - Modernizacja gospodarstw rolnych. Do tego działania czterokrotnie zwiększano poziom środków na łączną kwotę prawie pół mld euro. Innym działaniem, które również wymagało kilkakrotnej realokacji środków, choć przewidziany pierwotnie był tylko jeden nabór, to przywracanie potencjału produkcji rolnej, tzw. działanie 126. Choć to działanie w opinii wielu mogło wyrządzić więcej szkody niż pożytku, skonfliktowało bowiem środowisko nie tylko rolnicze, ale nawet sadownicze. Kluczowym i najbardziej kontrowersyjnym elementem w tym działaniu było spełnienie wymogu środków trwałych. To kryterium najbardziej dotknęło gospodarstwa, w których dominuje produkcja zwierzęca.

Realizacja kończącego się programu nie obyła się również bez kłopotów oraz błędów, o czym wspominali posłowie obecni na posiedzeniu komisji. Jednym z takich niewłaściwych zadań, jakie realizowane było z pieniędzy obecnego PROW-u, to sławne płyty obornikowe, które okazały się niepotrzebne, a których wybudowano ponad 10 tys. m2, o czym wspomniał poseł Ardanowski. Istotną uwagą, którą należy wykorzystać przy projektowaniu nowego programu, jest finasowanie inwestycji przez zakłady przetwórcze, które w przeważającej większości nie są polskie, natomiast modernizują swoje linie produkcyjne z puli przeznaczonej dla Polski. O tym problemie wspomniał poseł Mirosław Maliszewski w kontekście cen uzyskiwanych za owoce przemysłowe w tym sezonie, wskazując jednocześnie, iż państwo nie posiada skutecznych instrumentów, aby poprawić sytuację producentów owoców przemysłowych. Poseł Maliszewski podkreślił również, iż w nowym programie trzeba większy nacisk położyć na wspieranie małego przetwórstwa, jakie powstaje obecnie w grupach producenckich czy indywidualnych gospodarstwach, czyli coraz popularniejszą produkcję mętnych soków czy cydru. Taka produkcja mogłaby stanowić konkurencję dla obecnej branży przetwórczej.