- Skuteczna polityka europejska w czasie prezydencji polega na umiejętnym wpisaniu interesu własnego kraju w rozwiązania europejskie - mówił Jacek Kurski, europoseł Solidarnej Polski. - To umieli wszyscy przed Tuskiem, Tusk tego nie umiał. A na koniec zafundował nam zmianę reguł europejskich, odejście od jednomyślności na rzecz dyktatu silniejszych, których się jeszcze czołobitnie prosi w Berlinie o przywództwo.

Zdaniem Jacka Kurskiego rząd zaniedbał sprawy rolnictwa: - Trzeba było się bić o miliardy euro dla Polski z gazu łupkowego czy z dopłat bezpośrednich dla rolnictwa i skutki pakietu klimatycznego, za który drogo zapłacimy. A położono polski interes narodowy na ołtarzu uśmiechów, ą-ę, bułkę przez bibułkę, "handshakingów" i żeby było ogólnie miło.

Jego zdaniem premier mógł zainicjować dyskusję na temat ujednolicenia dopłat bezpośrednich dla rolnictwa, gdyż nie ma żadnego powodu, dla którego polski rolnik przez kolejne lata ma mieć o 150 euro do hektara mniej niż rolnik niemiecki. W jego ocenie, polska wieś przez to straci miliardy euro w ciągu kolejnych lat

Podobną opinię wygłosił w Europarlamencie Tomasz Poręba z PiS. Jego zdaniem polska prezydencja była „słaba, wycofana i mało ambitna”, od początku nastawiona tylko na administrowanie, błędnie przyjęła, że: - Nie będziemy proponować żadnych ważnych, ambitnych celów zarówno sobie, jak i UE, chociażby tych z wyrównaniem dopłat rolniczych w UE. Wiadomo - dysproporcje są bardzo duże i Polska jako kraj rolniczy powinna się w sposób szczególny tę sprawą zająć. Żałuję, że tak się nie stało.

Podobał się artykuł? Podziel się!