Sąd UE to pierwsza instancja w unijnym Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Od wyroku Sądu Polska może złożyć odwołanie do Trybunału Sprawiedliwości.


Spór dotyczył decyzji KE z 24 września 2009 r., w której Komisja uznała, że wydając w 2005 r. ponad 47 mln zł, w ramach Planu Rozwoju Obszarów Wiejskich, Polska dopuściła się wielu uchybień. Przede wszystkim nie przeprowadziła kontroli krzyżowych z bazą danych zwierząt, nie stosowała wymaganych sankcji, a sprawozdania z kontroli były niskiej jakości.

W skardze do Sądu UE polski rząd odrzucał wszystkie te zarzuty przekonując, że żadne z rzekomych uchybień nie miało miejsca. Wyjaśniał m.in., że nie przeprowadzaliśmy kontroli krzyżowych z systemem identyfikacji i rejestracji zwierząt, bo system ten - utworzony na potrzeby nadzoru weterynaryjnego - był bezużyteczny dla kontroli krzyżowych w zakresie przestrzegania limitów nawożenia nawozami naturalnymi.

Sąd odrzucił w poniedziałek ten argument, wskazując, że Polska nie przedstawiła żadnego dowodu na to, iż niemożliwe było przetwarzanie danych z systemu identyfikacji i rejestracji zwierząt.

Sąd nie uznał też zapewnień naszego rządu co do prawidłowości sporządzania sprawozdań z kontroli. Zauważył - podobnie jak Komisja - że protokoły kontroli nie zawierały dowodów na to, iż inspektorzy faktycznie badali przestrzeganie zasad dobrych praktyk rolniczych. Sąd zwrócił uwagę na to, że w protokołach kontroli "nie zawarto niczego, co pozwalałoby wykazać, że kontrole przeprowadzone w gospodarstwach rolnych były poświęcone zasadom dobrych praktyk rolniczych lub że przestrzeganie tych zasad zostało przynajmniej poddane kontroli. W protokołach tych nie opisano również z wymaganą dokładnością metod przeprowadzania kontroli".

Unijny Sąd nie zgodził się też z polskim rządem, że przyjęty przez nas system sankcji za uchybienia zasadom zwykłej dobrej praktyki rolniczej był w pełni skuteczny, a nawet bardziej rygorystyczny od obowiązującego obecnie systemu sankcji wspólnotowych. Sąd ocenił, że w praktyce system sankcji mógł być odstraszający jedynie dla 5 proc. beneficjentów.

Sąd nie zgodził się też z zarzutem Polski, że decyzja KE o korekcie finansowej była "rażąco nadmierna" w stosunku do ryzyka ewentualnej straty finansowej dla budżetu Wspólnoty. Polska twierdziła, że stwierdzone prze Komisję uchybienia nie mogły powodować strat finansowych dla Wspólnoty, a w każdym razie ryzyko takich domniemanych strat finansowych było całkowicie marginalne i wielokrotnie niższe od kwoty wyłączonej z finansowania wspólnotowego. Unijny Sąd zwrócił jednak uwagę na to, że Polska w żaden sposób nie udowodniła, iż zastosowana przez KE korekta finansowa była nadmierna bądź nieproporcjonalna.