W połowie listopada wszyscy wojewodowie mieli już w swoich budżetach prawie 445 mln zł, jakie rząd przeznaczył na zasiłki finansowe dla gospodarstw dotkniętych skutkami tegorocznej suszy. Nie powinno więc już być w tym czasie żadnych przeszkód, aby te pieniądze zaczęły trafiać do potrzebujących – mówił na konferencji prasowej wiceminister Marek Zagórski. A potrzebujących jest około 600 tysięcy, bo tylu rolników złożyło wnioski o zasiłek. Maksymalna stawka zasiłku dla gospodarstwa powyżej 5 hektarów wynosi 1392 zł, w czym jest 1000 zł zasiłku suszowego i 392 zł ekwiwalentu zbożowego, który należy się wówczas, gdy w gospodarstwie jest prowadzony chów zwierząt gospodarskich. Dla gospodarstwa o powierzchni do 5 hektarów maksymalna pomoc może wynieść 892 zł, w tym 500 zł zasiłku i 392 zł ekwiwalentu dla gospodarstw z produkcją zwierzęcą.

Czy to dużo, czy mało? Wojewodowie złożyli wnioski na łączną sumę 640 mln zł, rząd mógł przeznaczyć na tę formę pomocy 445 mln zł, chociaż, jak zaznaczył podczas konferencji wiceminister Zagórski, kwota ta może się zwiększyć. I mimo że to najwyższa pomoc, jaką dotychczas przeznaczono w Polsce na złagodzenie skutków suszy w rolnictwie, jest to zaledwie 10 proc. tego, co rolnicy stracili. W Ministerstwie Rolnictwa tegoroczne straty spowodowane przez suszę szacowane są bowiem na 7 mld zł, a więc ponad 10 proc. wartości produkcji rolniczej.

Rolnicy dostaną również zapowiadane dopłaty do materiału siewnego. Rząd przyjął już w tej sprawie odpowiednią ustawę, która zacznie obowiązywać po jej przyjęciu przez sejm i zaakceptowaniu przez Komisję Europejską. Na tej podstawie rolnicy będą mogli odzyskać część kwoty zapłaconej za materiał kwalifikowany kupiony po 1 sierpnia, ale (uwaga!) pod warunkiem posiadania faktur. Warto więc je przechowywać, aby nie skończyło się tak, jak z paliwem rolniczym. Pieniądze za zakupione nasiona będą wypłacane przez Agencję Rynku Rolnego, która ma na ten cel 12 mln złotych.