Krzysztof Ardanowski powiedział, że środków z II filara nie starczyło dla wszystkich chętnych, bo było ich za mało:

- Bo jeżeli około 90 proc. rolników nie skorzystało z aktywnych form II filara, to nie tylko dlatego, że nie mają zdolności finansowych, że są pasywni, że nie potrafili, że nie wykorzystali nadarzającej się szansy, pewnie w pojedynczych przypadkach tak było, ale trzeba wyraźnie również powiedzieć, że jeżeli chcieliby skorzystać inni, to nie starczyłoby dla tych, którzy skorzystali. Tu nie ma więcej pieniędzy. Nie ma więcej pieniędzy, w związku z tym realnie trzeba patrzeć na to, co PROW mógł przynieść.

- Myślę, że można by też dyskutować nad efektywnością wydatkowania środków aktywnych, czy akurat na zakupy kolejnych ciągników w gospodarstwie powinny być te środki przeznaczone. Ale nie mnie o tym decydować - dodał Ardanowski.

Jak modernizować polską wieś, skoro w najbliższych dwóch latach nie będzie na to środków? Zdaniem Ardanowskiego, trzeba wziąć pod uwagę, że wchodzimy w okres wyjątkowo dla rolnictwa niebezpieczny. - Kończą się środki unijne wsparcia inwestowania w rolnictwie. W drugiej połowie 2012 i 2013 roku tych środków nie będzie i wydaje się, zresztą takie zdanie podziela ministerstwo rolnictwa, jak rozumiem, że nie będzie transferów kontraktowania w pierwszym roku nowej perspektywy. Należy domniemywać, że tak będzie. Czyli będziemy mieli ponad dwa lata, kiedy nie będzie środków na inwestowanie w rolnictwie - rok 2013 i 2014.

Jedyną radą jest szukanie środków krajowych.

- Należy więc szukać jakichś działań krajowych, które pozwolą utrzymać, może zmniejszoną, ale jednak pewną dynamikę inwestowania w rolnictwie. Jeżeli wielkich alternatyw nie mamy, jeżeli nie będą to środki z UE, to należy przywrócić inwestowanie przy pomocy kredytów preferencyjnych - tak jak robiliśmy przed wejściem do UE. Pojawiły się środku unijne, oczywiście, trzeba je wykorzystać. Najlepiej, jak potrafimy. Ale jeżeli tych środków przez dwa czy dwa i pół roku nie będzie, to nie można dopuścić do wstrzymania modernizowania polskiego rolnictwa i wstrzymania inwestowania, bo to będzie z bardzo negatywnym skutkiem zarówno dla gospodarstw, jak i całego otoczenia rolnictwa, firm, które na jego rzecz pracują i tak dalej, i tak dalej. Dlatego wydaje mi się, że musi nastąpić jakieś przewartościowanie w polityce rządu przy kształtowaniu budżetu, ewentualnych zmianach jeszcze w 2012 r., ale na pewno przy planowaniu budżetu na 2013 r. w zakresie dostępności i wsparcia dla kredytów preferencyjnych inwestycyjnych. W przeciwnym wypadku polskie rolnictwo popadnie w stagnację. To jest wniosek z realizacji PROW w 2011 r., wniosek na przyszłość, bo zawsze powinniśmy wyciągać jakieś wnioski, które pozwolą w przyszłości coś modyfikować.