PRZEGLĄD PRASY: Na pierwszy rzut oka przy siedzibie oddziału ARiMR nie widać nic niezwykłego. Jedynie dwie przenośne toalety i mała przyczepka kempingowa wyglądają nieco dziwnie. Rolnicy, którzy przyjechali pod oddział agencji, śpią w samochodach lub u znajomych.

Na liście kolejki społecznej figuruje powyżej 600 nazwisk. Ponad setka jest już skreślona, a przy ich pozycjach widnieją cztery literki N. To oznacza, że tyle razy podczas sprawdzania listy obecności nikt się nie odezwał. Są jednak tacy, którzy wracają. Rolnicy szybko dogadali się między sobą i stworzyli małe grupki. Dzięki temu nie muszą stać codziennie przed agencją. Wystarczy jak jeden z grupy (do 10 osób) potwierdzi obecność za kolegów.

Rolnicy wynajęli ochroniarzy i toalety, za co płacą z własnej kieszeni - 30 zł od osoby. Dbają też o porządek przy agencji. Pieniądze wpłaca się do społecznego komitetu kolejkowego. Już teraz wiadomo, że nie wszystko zostanie wydane. Pieniądze, które nam zostaną, zamierzamy przekazać na hospicjum - wyjaśnia Piotr Toporek z komitetu kolejkowego.

W dniu przyjmowania wniosków, gdy przed agencją pojawi się tłum ludzi i będzie gorąco - ochroniarzy będzie znacznie więcej. Wprawdzie do tej pory żadnej interwencji siłowej" nie było, ale rolnicy czują się przy nich pewniej. Rolnicy na agencję nie narzekają. Nie mają pretensji, że muszą stać na zewnątrz i marznąć. Mówią nawet o współpracy z agencją, która oddelegowała osobę do kontaktu z rolnikami.

Źródło: Kurier Szczeciński