Jednym z celów postawionych przed obecną reformą WPR jest większa jej legitymizacja wśród obywateli Unii Europejskiej.  Chodzi oczywiście o kwestie związane z ochroną środowiska, z „greeningiem”, ale również faktem, by środki finansowe, które powinny trafiać do rolnictwa i rolników, nie trafiały do tych którzy rolnikami de facto nie są – powiedział Jarosław Kalinowski.

W tym kontekście odniósł się do propozycji Komisji Europejskiej, zwalniającej z realizacji zasad zazielenienia małe gospodarstwa, którymi według KE powinny być uznane gospodarstwa do 3 ha, a według sprawozdawcy Parlamentu Europejskiego Luisa Capoulasa Santosa – do 5 ha. Podkreślał, że z jednej strony jest to uproszczenie, z drugiej istnieje jednak niebezpieczeństwo, że w wielu przypadkach dopłaty nie trafią do rolników aktywnych.

Połowa z tych małych gospodarstw de facto nie prowadzi działalności rolniczej i ziemię uprawia zupełnie kto inny, i w tym systemie, ci którzy nie uprawiają ziemi, de facto nie są rolnikami, uzyskiwaliby większe wsparcie od tych którzy są rolnikami – powiedział podczas posiedzenia. – Jeżeli nie zadziała tu definicja aktywnego rolnika, a mamy obawy, że nie zadziała, to nie będzie to legitymizowanie, wręcz przeciwnie – blokowanie pewnych przemian strukturalnych tam gdzie są one najbardziej potrzebne – dodał.

Zwrócił również uwagę na zbyt długi proces wyrównywania dopłat w poszczególnych państwach członkowskich oraz postulował, aby  kopertę na „greening” liczyć na poziomie całej UE a nie poszczególnych kopert krajowych

Gdyby wszyscy rolnicy w UE za te same usługi związane z zazielenieniem uzyskiwali takie samo wsparcie, taką samą zapłatę, byłoby to bardziej sprawiedliwe, niż w obecnej propozycji Komisji Europejskiej i o to będziemy apelować  – podsumował.