- Wszyscy opowiadają się w zasadzie za tym, żeby ten procent był możliwie niższy – wskazał Jan Krzysztof Ardanowski podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. - Ale nie mówi się o drugiej stronie – o maksimum tego wyłączenia. Pytałem się o to w czasie debat i w zasadzie odpowiedzi, które uzyskałem, potwierdziły moje wątpliwości. Nie ma górnej granicy wyłączenia, w związku z tym będziemy mieć taką sytuację, że jeden rolnik będzie miał 100 hektarów chaszczy, na które – jako na obszar ekologiczny – dostanie 100 proc. dopłat, a obok ktoś będzie miał 100 ha pszenicy i będzie miał 70 proc. dopłat, jeśli nie zaorze czy powiedzmy nie zapuści przynajmniej 7 proc. powierzchni swojego gospodarstwa. Odpowiedź jest taka, że ten problem ma być niby rozwiązany poprzez definicję aktywnego rolnika, ale ja nie widzę rozwiązania poprzez definicję aktywnego rolnika.

Zdaniem Ardanowskiego, nie chodzi wcale o ekologię, ale o import żywności dla UE.

- Ten problem pokazuje, że nie chodzi o ekologię w tej całej propozycji obszarów ekologicznych – i obawiam się, że w całym zazielenieniu. Chodzi o to, żeby zmniejszyć, na ile się da, produkcję rolniczą w Europie, żeby ją zastępować importem. Lobby handlowe działa tutaj w swoim kierunku – jak najmniej wyprodukować w Europie, jak najwięcej sprowadzić, jak najwięcej na tym zarobić. Czy rząd dostrzega ten problem i w jaki sposób się do niego odnosi?

Zofia Krzyżanowska, radca generalny w MRiRW poinformowała, że Polska w grupie dziewięciu państw podpisała w Austrii propozycję dalszej pracy nad tym, jaka powinna być polityka żywnościowa UE. - Czyli na razie zachęcamy Komisję, żeby widziała trochę szerzej tę politykę rolną jako politykę żywnościową, unijną a zwłaszcza też regionalną, bo chodziło o to, że to są produkty, które są cenne – które są wytwarzane, ponieważ konsumenci ich poszukują.

Przewodniczący komisji Krzysztof Jurgiel postanowił, aby dopisać do planu prac komisji europejski model żywności.

Podobał się artykuł? Podziel się!