W trakcie obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi poseł Romuald Ajchler (SLD) zwrócił się do obecnych na posiedzeniu przedstawicieli Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z postulatem rozpatrzenia możliwości pomocy gospodarstwom, które muszą zwracać środki otrzymane w ramach WPR.

- W podobnej sytuacji jak Polska, której grozi zapłacenie – a może nie – ogromnych kar, jest wiele polskich gospodarstw, które również popełniły błędy, ale tutaj agencja (myślę o Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa) zachowuje się tak, że nie ma: zmiłuj się – stwierdził poseł. - Gospodarstwa padają, poddaje się je pod licytację, z 12-hektarowego gospodarstwa, gdzie rolnik w jakimś tam czasie otrzymał od agencji 35 tysięcy i zostały mu cztery, to komornik jeszcze te cztery zlicytuje i rolnikowi zostanie dług na takim poziomie, na jakim zaciągnął kredyt w agencji. Była to kwota 35 tysięcy, urosło 170 tysięcy odsetek, komornik sobie spłaca odsetki, dług ciągle jest na niezmienionym poziomie.

Poseł podkreślił, że konieczność zwrotu środków często wynika z sytuacji niezawinionych przez rolników: - Wielu rolników popełniło błędy z różnych powodów przy wypełnianiu wniosków związanych z płatnościami obszarowymi. Były to błędy nie w wyniku ich zaniedbań, tylko różnych nieścisłości, w tym także geodezyjnych. Opierali się na mapach i zapisach geodezyjnych, które były w ich dyspozycji, okazuje się, że najważniejszy jest ten obmiar, którego dokona się przy pomocy GPS. Pewnie słusznie. Ale należałoby również w tych wszystkich mechanizmach uwzględnić także możliwość ratowania niektórych gospodarstw, analogicznie do tego, jak rząd Polski występuje do różnych sądów o to, aby samemu nie płacić kar umownych. Więc tutaj elastyczność umorzeń pewnych kwestii powinna być co najmniej rozpatrzona, inaczej położymy wiele gospodarstw. Zresztą najwięcej zarobią w tym przypadku ci, którzy windykują zobowiązania, myślę przede wszystkim o komornikach, a długi pozostaną rolnikom do śmierci.

Obecni na posiedzeniu przedstawiciele MRiRW na czele z wiceminister Zofią Szalczyk w ogóle nie zareagowali na te słowa.

Podobał się artykuł? Podziel się!