Poseł Ajchler powoływał się na list 200 rolników, którzy stawiają zarzuty wobec trybu wypłacania odszkodowań za straty poniesione z tytułu utraty rynków zbytu po kryzysie w maju i czerwcu 2011 r. - W związku z tym, Wysoka Izbo, że doszło w Polsce do dezinformacji ze strony agencji, które są odpowiedzialne za informowanie, rolnikom polskim, całemu polskiemu rolnictwu zmniejszono wypłaty odszkodowań do 46,6 mln euro, czyli mówimy o kwocie ok. 180 mln zł – mówił poseł Ajchler i pytał: - Czy prawdą jest, że przekazywane przez Agencję Rynku Rolnego informacje były otoczone klauzulą poufności? Proszę odpowiedzieć na pytanie: Ilu rolników, którzy postępowali zgodnie z przepisami Komisji Europejskiej, nie otrzymało odszkodowań? Dlaczego tak późno informowano o wszystkim rolników, bo np. w województwie świętokrzyskim czy w województwie wielkopolskim były tylko trzy dni na to, aby opracować stosowne wnioski? Dlaczego tylko do wybranych przekazywano środki?

W odpowiedzi wiceminister Tadeusz Nalewajk przypomniał, że termin, w jakim można było złożyć wnioski to 26 maja – 30 czerwca. ARR nie wymagała przy tym jakichkolwiek dokumentów instytucji, a tylko oświadczeń rolników.

- Chcę poinformować Wysoką Izbę, że na 4951 wniosków tylko w wypadku 187 nie została udzielona pomoc, czyli to są ci, którzy zmieścili się w terminie złożenia wniosku – mówił Tadeusz Nalewajk.

Podkreślił, że na temat odszkodowań było wiele komunikatów, informacji, artykułów. ARIMR przeprowadziła kontrole co do zasadności i prawidłowości informowania rolników:

- Oczywiście rejonem, którego to najbardziej dotyczyło, był rejon Kielc. Ta kontrola została przeprowadzona w oddziale terenowym w zakresie działań informacyjnych, jakie agencja podjęła w związku z tym przedsięwzięciem. Chcę powiedzieć, że w przypadku oddziału terenowego agencji w Kielcach było to przesłane do trzystu różnych instytucji, jeżeli chodzi o przekazywanie in- formacji. Myślę, że dzisiaj – oprócz byłych, tradycyjnych metod informowania – w rejonie, gdzie jest najwięcej upraw, najszybciej się to rozchodzi, bo rozumiem, jakby to było w Białymstoku, przepraszam, w podlaskim, gdzie były trzy czy cztery uprawy czy trzech beneficjentów, którzy się nie starali, ale tu w Kielcach, przepraszam, w świętokrzyskim, to już były tysiące. Dlatego kontrola przeprowadzona przez nas w oddziale terenowym nie stwierdziła nieprawidłowości, jeśli chodzi o informowanie rolników co do możliwości starania się o rekompensaty.