Nie chodzi nawet o wymiar kary. Sąd skazał Maliszewskiego na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 10 tys. zł grzywny, Daniel B., urzędnik ARiMR, został uniewinniony. Problem w tym, że sąd przyjął błędne ustalenia stanu faktycznego, skutkujące zwolnieniem od odpowiedzialności pracownika biura ARiMR Daniela B.

- Sąd przyjął, że Daniel B. nie poświadczył nieprawdy, gdyż brak dowodów, że potwierdził on nieprawdę, wpisując datę wpływu wniosku 13 maja, a nie 18 czerwca – mówi prokurator rejonowy Robert Czerwiński.

A ustalenie dat jest w tej sprawie bardzo istotne. Wnioski o dopłaty za 2010 r. można było składać do 17 maja. Termin dodatkowy upływał 11 czerwca, ale wtedy za każdy dzień zwłoki kwota dopłaty była pomniejszana o 1 proc. Prokuratura ustaliła, że 14 maja Maliszewski przesłał pocztą podpisany przez siebie wniosek o dopłaty. Ale jest też drugi wniosek – zarejestrowany 13 maja, z podrobionym podpisem żony posła. Z ustaleń prokuratury wynika też, że 18 czerwca (więc już wtedy, kiedy wniosków o dopłaty nie można było składać) poseł był w biurze ARiMR i wycofał swój wniosek z 14 maja. Zdaniem prokuratury wtedy też Maliszewski musiał złożyć drugi wniosek, ten podrobiony za żonę i wpisany do rejestru z datą 13 maja. Inaczej wydarzenia nie układają się w logiczną całość. Sąd przyjął jednak inaczej: zdaniem sądu wniosek z podpisem żony Maliszewski złożył „w bliżej nieustalonej dacie, nie później jednak jak 13 maja”. Przeczy temu natomiast nielogiczność i niecelowość działań oskarżonego: bo niby po co 14 maja Maliszewski miałby wysyłać pocztą swój wniosek o dopłaty, skoro dzień wcześniej złożył ten z podrobionym podpisem uprawnionej do dopłat żony? I dlaczego swój – ten przesłany pocztą – wycofał dopiero 18 czerwca? 13 maja Maliszewski nie mógł złożyć wniosku także dlatego, że jego telefon – co ustaliła prokuratura, analizując bilingi – logował się tego dnia często, jednak zawsze zbyt daleko od biura ARiMR.

Cały akt oskarżenia oparł się na analizie dokumentów, gdyż oskarżeni w toku postępowania przygotowawczego odmówili złożenia wyjaśnień. Podrobienie podpisu potwierdził grafolog.

Prokurator Robert Czerwiński mówi, że nie ma żadnego dowodu na to, że wniosek z podrobionym podpisem żony został faktycznie złożony 13 maja. Złożenie wniosku 13 maja nie ma odzwierciedlenia w dokumentacji. Wniosek mógł być tak zarejestrowany tylko w wyniku wykorzystania sytuacji polegającej na tym, że pomyłkowo inny wniosek od innego rolnika został zarejestrowany dwa razy.