Jak mówił wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk podczas posiedzenia komisji, na którym odbyło się pierwsze czytanie projektu, wiele przepisów dot. procedury składania wniosków o dopłaty bezpośrednie jest podobnych do tych, które obowiązywały na lata 2007-2013. Są jednak nowe elementy, czyli dopłaty do produkcji, o których Polska może decydować samodzielnie. Na ten cel jest 15 proc. budżetu - zaznaczył minister.

Wyjaśnił, że resort zdecydował się na dopłaty do rodzajów produkcji istotnych dla polskiego rolnictwa. 2/3 dopłat do produkcji przeznaczone jest dla hodowców bydła, będą one przysługiwały od 3 do 30 sztuk. Ponadto przewidziane jest dopłata do chowu owiec, kóz, upraw owoców miękkich (truskawki i maliny), chmielu, roślin wysokobiałkowych, buraków cukrowych, ziemniaków skrobiowych, pomidorów, lnu i konopi włóknistych. Będzie też dopłata do produkcji tytoniu, ale z budżetu krajowego, bo UE nie przewiduje takiego wsparcia - zaznaczył Nalewajk. Wysokość dopłat do produkcji jest zróżnicowana.

W trakcie dyskusji rolnicze organizacje związkowe oraz posłowie zgłaszali uwagi do projektu. Dotyczyły one m.in. dopłat do produkcji buraków. Zdaniem Krajowego Związku Buraka Cukrowego, powinno się dopłacać do tony buraków, a nie do hektara, jak zakłada projekt.

Kolejna uwaga dotyczyła produkcji ziemniaków skrobiowych. W opinii Stowarzyszenia Plantatorów Ziemniaków Skrobiowych, taka płatność powinna być przeznaczona wyłącznie dla producentów ziemniaków przeznaczonych na skrobię. Zaproponowano, by doprecyzować przepisy w tym zakresie.

Negatywnie oceniono też propozycje całkowitej redukcji dopłat dla gospodarstw, których unijne dopłaty są wyższe niż 150 tys. euro rocznie. Dotyka to 146 gospodarstw w Polsce, ale obejmuje spółki strategiczne Skarbu Państwa. Przedstawiciel Polskiej Izby Nasiennej argumentował, że taka decyzja spowoduje w rezultacie upadek rodzinnych odmian roślin.

Uwagi przedstawicieli branż podzielili także posłowie, m.in. Romuald Ajchler (SLD), Krzysztof Ardanowski (PiS), Stanisław Kalemba (PSL), Cezary Olejniczak (SLD). Niektórzy posłowie zwracali uwagę, że zasadą powinno być dopłacanie do produkcji, a nie do hektarów, bo to sprzyja patologiom. Romuald Ajchler złożył nawet wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu, ale komisja nie poparła go.