- Wydłużenie wieku emerytalnego uderzyło przede wszystkim w polską wieś i w kobiety wiejskie. Wydłużenie wieku emerytalnego kobiet o 7 lat to jest, użyję mocnych słów, zbrodnia na kobietach wiejskich. One wam tego nie wybaczą. Jakie mechanizmy pan widzi, panie ministrze? – pytał podczas sejmowej debaty nad „Informacją Rady Ministrów na temat zapowiadanych przez firmy masowych zwolnień pracowników” poseł Cezary Olejniczak, Sojusz Lewicy Demokratycznej. - Do tej pory funkcjonował program rent strukturalnych, w ramach którego rolnicy mogli przekazywać gospodarstwa swoim następcom znacznie wcześniej, po ukończeniu 55. roku życia. Tego mechanizmu, jak nas zapewniał pan minister Kalemba, w przyszłej perspektywie, na lata 2014–2020, nie będzie. Jak państwo zamierzają zachęcić rolników – najczęściej gospodarstwa prowadzą mąż z żoną – do tego, żeby przekazywali je swoim następcom, swoim dzieciom? Wyjdzie, że po wydłużeniu wieku emerytalnego będą musieli przekazywać gospodarstwa swoim wnukom. A co ze średnim pokoleniem, z synami i córkami? Zasilą rzesze bezrobotnych lub będą musieli wyjeżdżać na zmywak do Londynu.

Minister Pracy i Polityki Społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz nadzieję widzi w PROW.

- Jak poprzez urzędy pracy docierać do regionów, w których dominują obszary związane z rolnictwem, również o mniejszym stopniu uprzemysłowienia? Tutaj chodzi o współdziałanie w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich i jego wykorzystanie - stwierdził. – Stworzono już kilkanaście tysięcy miejsc pracy dzięki zaangażowaniu tych środków, dlatego trzeba tu wykonać jeszcze większą pracę. Mam nadzieję, że lepsze połączenie urzędów pracy z ośrodkami pomocy społecznej, bo docieramy do jeszcze niższego szczebla samorządu – chodzi też o lepszy kontakt z beneficjentem – czyli do gminy, gdzie są zlokalizowane ośrodki pomocy społecznej, pomoże na zaktywizowanie osób długotrwale bezrobotnych.