Prokuratura oskarżyła Andrzeja Sz. o to, że od czerwca 2004 roku do lutego 2006 roku, w celu uzyskania dotacji do gruntów rolnych oraz z tytułu wsparcia działalności rolniczej na obszarach o niekorzystnych warunkach zagospodarowania, podał nieprawdziwe dane co do wielkości upraw podlegających dopłatom; wyłudził w ten sposób z ARiMR ponad 21,6 tys. zł i usiłował wyłudzić kolejne 3,7 tys. zł.

Zawiadomienie w tej sprawie złożyła Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

W śledztwie Andrzej Sz. nie przyznał się do winy. Wyjaśnił, że sam dokonywał pomiaru działek rolnych i podawał je osobie, która pomagała mu w przygotowaniu wniosków. Dodał, że jeżeli powstały różnice, to w wyniku błędów, a nie w wyniku rozmyślnego działania z jego strony. Powołał się na całodniową kontrolę z 2004 roku, kiedy sam oprowadzał kontrolerów po działkach, w wyniku której nie stwierdzono większych nieprawidłowości.

Z zebranych przez prokuraturę dowodów wynika także, że kontrola ta trwała godzinę i nie odbywała się w terenie.

- Zdaniem prokuratury ta wersja stanowi jedynie linię obrony i ma zmierzać do uniknięcia odpowiedzialności karnej. Materiał dowodowy jednoznacznie bowiem wskazuje, że żadnych pomiarów w terenie przed wypełnieniem wniosków o dopłaty nie przeprowadzono. Oskarżony korzystał jedynie z wyciągów z rejestrów gruntów i na ich podstawie wypisał wnioski - powiedziała w piątek PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie Bożena Owsiak.

Według prokuratury, oskarżony doskonale przy tym zdawał sobie sprawę, iż znaczna część jego działek jest w złej kulturze rolnej, albo od lat w ogóle nie jest uprawiana. Na wielu działkach kontrolerzy stwierdzili regularny las albo zabagnione tereny i znacznie zakrzewione. Świadczy to o świadomym i rozmyślnym działaniu oskarżonego skierowanym na uzyskanie jak najwyższych dopłat - uważa prokuratura.

Oskarżonemu samorządowcowi grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!