Gospodarstwo ponosi olbrzymie straty w wyniku klęsk żywiołowych i nie otrzyma nic, bo... za dużo straciło albo za dużo chce, jak kto woli.

4 stycznia została opublikowana lista ustalająca kolejność przysługiwania pomocy dla wniosków złożonych w okresie od 15 października 2012 r. do 26 listopada 2012 r. w ramach piątego naboru z działania 126 „Przywracanie potencjału produkcji rolnej zniszczonego w wyniku wystąpienia klęsk żywiołowych oraz wprowadzenie odpowiednich działań zapobiegawczych". Lista obejmuje 2592 wnioskodawców. Środków wystarczy (na dzień opublikowania listy, czyli 4 stycznia 2013 r.) na 1946 wniosków.

- Moje straty to ponad 960 tysięcy złotych (suma strat w budowlach i produkcji polowej). Czekałem na nabór od 2011 r. Teraz okazuje się, że jestem na końcu listy rankingowej. Gdybym wykazał mniejsze straty, miałbym większą szansę na otrzymanie pomocy - skarży się rolnik z Wielkopolski. - Od 2011 r. śledziłem informacje, dowiadywałem się o terminy naboru - nikt nie umiał nic konkretnego powiedzieć. W 2012 też dotknęły mnie wymarznięcia, ale nie było sensu sumowania wszystkich strat, bo są limity. I tak straciłem zbyt dużo, żeby otrzymać pomoc. Gospodarstwa najbardziej pokrzywdzone, które miały największe straty i występują o największą pomoc, mają najmniejsze szanse jej otrzymania.

Problem w systemie oceniania wniosków, który najwięcej punktów przewiduje dla tych wnioskodawców, którzy występują o mniejsze kwoty.

- Gdybym chciał tylko 50 tys., miałbym 10 punktów i pewnie trafiłbym na początek listy - wylicza rolnik. - Ale miałem znacznie więcej strat, większe potrzeby - i w konsekwencji tylko kilka punktów, co sprawiło, że jestem na końcu listy rankingowej. Nawet, jeśli z zielonej części (czyli obejmującej rolników, dla których wystarcza środków) ktoś odpadnie, to dla mnie i tak pewnie pieniędzy nie wystarczy, bo musiałoby odpaść zbyt wielu, żeby zebrała się kwota, o którą wnioskowałem.

A dlaczego wobec tego nie wnioskować o mniejszą kwotę?

- Nikt nie przewidywał, że środków zabraknie. Mówiono mi, że dotąd zostawało. Zresztą co mógłbym przy takich stratach zrobić z małą kwotą?

Zdaniem naszego czytelnika, ministerstwo powinno rozważyć możliwość przesunięcia dodatkowych środków na to działanie.

- „Modernizacja" to pomoc dla gospodarstw, których nie dotknęła żadna klęska. Może więc zamiast szykować się na dodatkowy nabór z tego działania, przesunąć część pieniędzy dla tych rolników, którzy zostali poszkodowani w wyniku klęsk żywiołowych? Inaczej upadną te gospodarstwa, które naznaczyła już przyroda. Czy tak ma być? - pyta rolnik z Wielkopolski.

Podobał się artykuł? Podziel się!