Jak podała Wirtualna Polska, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ma problem z uruchomieniem systemu komputerowego, przeznaczonego do obsługi unijnych dopłat dla rolników. Zdaniem portalu grozi to miliardem złotych kary dla Polski oraz utratą dopłat przez ponad milion rolników.

Według doniesień portalu, ARiMR ma też problemy z wypłacaniem pieniędzy z dopłat bezpośrednich i środowiskowych za zeszły rok.

Posłowie PSL poinformowali, że - jeżeli te doniesienia się potwierdzą - ludowcy będą domagali się "natychmiastowej" informacji rządu w tej sprawie oraz poproszą ministra rolnictwa o udzielenie odpowiedzi na ten temat na posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa.

Poseł PSL Piotr Zgorzelski mówił na piątkowej konferencji w Sejmie: "PiS obiecywał rolnikom w kampanii wyborczej, że kiedy dojdzie do władzy, to dopłaty unijne zostaną zwiększone dwukrotnie".

- Tymczasem okazuje się, że Agencja podległa Ministerstwu Rolnictwa ma problemy informatyczne, które mogą doprowadzić do tego, że 1,35 mln polskich gospodarstw rolnych może nie otrzymać dopłat unijnych - powiedział Zgorzelski.

- Okazuje się, że problemy informatyczne mogą kosztować Polskę miliardy złotych kar, a rolnicy nie otrzymają na konta środków, które im się po prostu należą - dodał.

- W kampanii wyborczej PiS miał receptę na wszystkie bolączki polskiej wsi, tymczasem w zderzeniu z rzeczywistością Ministerstwo Rolnictwa, na czele z ministrem (Krzysztofem) Jurgielem nie jest w stanie rozwiązać żadnego istotnego problemu - mówił Zgorzelski. Wśród kwestii problematycznych wskazał m.in. na afrykański pomór świń czy na brak odszkodowań za przymrozki.

Zdaniem posła PSL Mirosława Maliszewskiego, "widać wyraźnie do czego polscy rolnicy byli potrzebni - tylko do tego, żeby zapewnić przejęcie władzy". Przekonywał, że PiS-owi chodziło to, żeby "politycznie, perfidnie wykorzystać" wieś.

- Jeżeli jest prawdą, że ARiMR jest nieprzygotowana do wypłaty pomocy unijnej, to nie tylko (są to) opóźnienia w dopłatach i pogorszenie sytuacji budżetowej poszczególnych rolników, ale to także (jest) kompromitacja Polski na arenie międzynarodowej, w tym w Unii Europejskiej - ocenił Maliszewski.

Kiedy ten - jak mówił - "skandal" okaże się faktem, będzie to dowodem na to, że Polska jest "kompletnie nieprzygotowana, żeby ten prosty mechanizm dopłat obsługiwać". 

Podobał się artykuł? Podziel się!