Minister Marek Sawicki mówił o przyjmowaniu wniosków na renty strukturalne. Jako termin podawał wrzesień. Tymczasem zbliża się wielkimi krokami listopad, a terminu składania próśb ni widu, ni słychu.

Opóźnienia z decyzją są ponoć winą Komisji Europejskiej. Grupy lobbujące na rzecz przekazania środków na inne cele opóźniają wypłatę rent. Poniewaz w programie rent strukturalnych wprowadzono zmiany, Komisja musi się im uwaznie przyjrzeć i ustosunkowac do nich. Tymczasem chętnych na dopłaty jest niemało, a wymagania na uzyskanie pomocy nie są przecież małe.

W małopolsce, na podkarpaciu, w województwie świętokrzyskm i na śląsku trzeba mieć przynajmniej 3 hektary. Natomist osoba przejmujaca gospodarstwo - co najmniej 10 hektarów, bez tych przejętych. Szczególnie w wymienionych regionach nie jest to sprawa prosta, tam ludzie mają średnio po 3 hektary!.

Średnie polskie gospodarstwo ma 10 ha. Czy zatem wymagania nie są zbyt wygórowane? Co jeszcze? Co najwyżej 55 lat (renty będą wypłacane do 65 roku zycia), ale już 10 letni okres pracy we własnym gospodarstwie i 5 lat w KRUSie. Poza tym wniosek musi być wysoko punktowany, a rent i tak może starczyć w zależności od kursu euro - dla 6 do 10 tysięcy wnioskodawców. Wysokość renty to 1013 złotych i 676 dla współmałżonka. Agencja doliczy 100 złotych w przypadku przekazania przynajmniej 10 ha osobie co najwyżej 40-letniej.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!