Diagnoza sytuacji przedstawiona przez Zbigniewa Rynasiewicza, wiceministra infrastruktury i rozwoju, choć dotyczyła transportu, pasuje też do rolnictwa. Wiceminister podkreślił, że trudna sytuacja wynika nie tylko z embarga rosyjskiego: - Trudna sytuacja wynika z kryzysu gospodarczego i jak gdyby z nasycenia tego rynku. Z tym problemem mamy do czynienia w taki jaskrawy sposób od 2008 r. Dlatego też dla polskich przewoźników rosyjski rynek usług transportowych był atrakcyjny ekonomicznie z oczywistych względów: bliskie położenie geograficzne, wielkość, duży potencjał rozwojowy. Ponadto artykuły importowane przez Federację Rosyjską, głównie żywność i artykuły przemysłowe, przewożone są przede wszystkim transportem drogowym.

Na domiar złego, polscy przewoźnicy realizowali też zlecenia przewozu do Rosji z Zachodu. Embargo na dostawę artykułów rolno-spożywczych okazało się więc szczególnie dotkliwe. - Z punktu widzenia polskich przewoźników drogowych ostatnie działania strony rosyjskiej oznaczają utratę większości zleceń, szczególnie dla przedsiębiorstw, które wyspecjalizowały się w przewozach artykułów spożywczych i dokonały inwestycji w specjalistyczny tabor chłodniczy umożliwiający zachowanie stałej temperatury szybko psujących się artykułów żywnościowych.

Jak mówił Rynasiewicz, artykuły rolno-spożywcze stanowią 8 proc. eksportu Unii Europejskiej do Federacji Rosyjskiej, co jest warte ok. 10 mld euro. Ponadto według polskich danych Ministerstwa Gospodarki udział eksportu artykułów rolno-spożywczych w eksporcie ogółem z Polski do Rosji wynosi ok. 15,5 proc.

Poseł Cezary Olejniczak zadał w związku z tym pytanie, ile pieniędzy w ostatnich latach firmy transportowe zainwestowały w nowoczesny tabor. - O ile mi wiadomo, część tych środków również pochodziła z pieniędzy unijnych, z różnych programów, takich jak program Wspólnej Polityki Rolnej czy Program Rozwoju Obszarów Wiejskich - mówił. - Chodzi o mikroprzedsiębiorstwa, bo to te mniejsze firmy w to inwestowały w ramach PROW, ale z innych programów korzystały też duże firmy. Czy panu wiadomo, ile tych pieniędzy na to poszło i co teraz będzie z tymi firmami, które często nie mają środków na to, żeby te kredyty – a to były też kredyty pomostowe – spłacać? Czy pan minister ma taką wiedzę, ile firm pozyskiwało te środki i w jakiej wysokości?