Farmer: W unijnym budżecie na rolnictwo brakuje 1471 mln euro. Poszukuje się ich w dopłatach bezpośrednich. Czy polscy rolnicy mogą stracić 42 mln euro dopłat bezpośrednich?

Janusz Wojciechowski: Uważam, że powinno to obciążyć kraje, które mają więcej.

Parlament negocjuje to z Radą, co zwykle trwa około kilku tygodni. Być może, że w lipcu trafi to na posiedzenie, bo czas nagli. Ale daleko jest jeszcze do kompromisów, jeśli chodzi o WPR i cały budżet. Uczestniczę w debatach dotyczących dopłat bezpośrednich. Trochę dziwnie to wygląda. Kompromisy próbuje się wymuszać. Chce się, żeby Parlament się ugiął i przyjął stanowisko Rady. Do tego to zmierza. A stanowisko Parlamentu w wielu istotnych kwestiach było lepsze dla Polski i całej Europy. Walczymy, aby tego stanowiska Parlamentu tak lekką ręką nie oddać. Sądzę, że wręcz niewykluczone, że będziemy mieli w 2014 r. prowizorkę.

Co z punktu widzenia Polski - jeśli chodzi o budżet - nie jest wcale takie złe.

Jakkolwiek by nie liczyli przedstawiciele naszego rządu, to według nowej perspektywy budżetowej pieniędzy na rolnictwo będzie mniej niż było, a więc to prowizorium oparte na dotychczasowych środkach może być nawet korzystniejsze.

Farmer: Czy nie czuje się Pan zaniepokojony brakiem informacji na temat pomocy krajowej, jaka będzie obowiązywała w latach 2014-2020?

JW: Senatorowie z PiS-u zażądali od ministra Rostowskiego jednoznacznej deklaracji, ile pieniędzy będzie z budżetu na pomoc krajową, ale wciąż nie ma odpowiedzi. To oczywiście niepokoi.

Poza tym trochę się obawiam tego przesunięcia pieniędzy z II filaru do I.

Generalnie to bym wolał, żeby rolnicy mieli więcej pieniędzy na zasadzie, że im się należy - tak jak w I filarze, a nie że ktoś im daje z łaski - tak jak w II filarze.

Ale do II filaru rząd musi jeszcze dopłacić co najmniej 25 proc., więc jeżeli będą pieniądze przesunięte z II do I filaru, to rząd otrzepuje ręce i już dokładać nic nie musi. Czyli de facto ogólnie pieniędzy na rolnictwo całe, I i II filar uzupełniony dopłatami krajowymi, jest mniej. Im większe jest przesunięcie do I filara, tym mniejsze jest to obowiązkowe dofinansowanie. Oczywiście dopłata rządu może być większa niż 25 proc., może to być nawet i 80 proc., ale o ile obserwuję rząd, to wątpię. Rolnicy mogą być oszukani.