Wiele programów operacyjnych przygotowanych w województwach nie uwzględnia potrzeb obszarów wiejskich – a z drugiej strony władze regionalne wskazują, że dokumenty programowe dotyczące perspektywy finansowej 2014-2020 nie uwzględniają powiatów, nie ma możliwości zaplanowania wsparcia dróg lokalnych i infrastruktury komunalnej, a cały rozwój opiera się na dużych miastach, głównie wojewódzkich. Czy rzeczywiście włączenie obszarów wiejskich w politykę rozwoju, przygotowywaną w ramach „Umowy partnerstwa”, jest realne? Zastanawiali się nad tym uczestnicy konferencji „Polityka spójności w latach 2014-2020 na rzecz rozwoju obszarów wiejskich”, zorganizowanej w Sejmie przez sejmową i senacką Komisję Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

- Programowanie, pisanie programów operacyjnych - w tym, odbywa się oczywiście się na podstawie przyjętych dokumentów, zarówno na poziomie unijnym, jak i również na poziomie krajowym – tak wiceminister Marceli Niezgoda wyjaśniał zasady oponentom przekonującym, że rząd nie ma programu rozwoju wsi. Są gotowe strategie rozwoju w różnych aspektach, do których teraz są przygotowywane plany, pozwalające je zrealizować, zaplanować rozdysponowanie środków PROW i Polityki spójności. – Koordynacją tych prac zajmuje się Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju. Rozmawiamy zarówno na komisjach, jak również  podczas innych spotkań, jak ma wyglądać przyszła polityka, wspólne ramy strategiczne, bo taka jest definicja na poziomie unijnym, gdzie wszystkie fundusze: rolny, rybacki, rozwoju regionalnego, spójności, społeczny mają się łączyć, mają wspólnie pracować na rzecz rozwoju. Tą koordynacją zajmuje się minister infrastruktury i rozwoju, w kwestii będącej właściwością funduszu rolnego i rybackiego – minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Wiceminister  nie zgodził się też z zarzutem, że unijne uregulowania wymuszają przeznaczanie na cele ekologiczne 20 proc. środków na rozwój. Stwierdził, że realizujemy – jako członkowie Unii – jej programy. 23 proc. pieniędzy z Polityki spójności to budżet dla Polski. Musimy dostosować się do wymagań, ale mamy też możliwość swobodnego „kreowania, jak osiągać wskaźniki rozwojowe”. – Nie zgodziłbym się z zarzutem o tym, że determinują Politykę spójności cele klimatyczne. Owszem, 20 proc. na niską emisję, ale niska emisja to nie tylko OZE, to także 40 proc. wydatków ponoszonych na kolej, 10 proc. wydatków ponoszonych na badania i rozwój, także 20 proc. wydatków na drogi, 40 na środowisko. Kształt tych dokumentów, gdy przeczytamy je precyzyjnie, okaże się bardziej korzystny niż w sferze uogólnień.