Kampanię organizuje Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego (PZPBM). Zdaniem autorów akcji ma ona uświadomić konsumentów, że certyfikowana znakiem QMP (Quality Meat Program) wołowina jest bezpieczna, bo przebadana, ale także smaczna.

Obecny na inaugurującej program konferencji prasowej prezes PZPBM Jerzy Wierzbicki powiedział, że głównym elementem trzyletniej kampanii jest przede wszystkim zachęcenie m.in. zakładów mięsnych do dystrybucji wołowiny wysokiej jakości. Jego zdaniem system produkcji takiej wołowiny obecnie jest - jak określił - hermetyczny; chodzi o to, że wiele dużych firm pracuje wyłącznie na promocję własnych produktów i własnej marki.

- My mówimy, że można produkować w systemie, który jest otwarty i gwarantuje wsparcie dla producentów i rolników - podkreślił Wierzbicki. Wyjaśnił, że chodzi m.in. o częściowy zwrot kosztów promocji mięsa.

Pytany o to, czy wołowina QMP będzie droższa od mięsa bez takiego certyfikatu, szef PZPBM odpowiedział, że tak. - Wołowina QMP musi być droższa. Ten system budują rolnicy, którzy liczą, że za dobrej jakości żywiec dostaną większe pieniądze (...) Średnio rolnik może dostać od 5 do 8 proc. więcej, ok. 300 zł za 300 kg tuszy - dodał. Ocenił, że w zależności od rodzaju mięsa wołowego jego cena na półkach sklepowych może wzrosnąć od ok. 3 do 10 zł za kilogram.

Poinformował, że kampania, która ma kosztować 1,6 mln euro, w 50 proc. jest współfinansowana ze środków Unii Europejskiej; 30 proc. pieniędzy ma pochodzić z Agencji Rynku Rolnego, a 20 proc. z Funduszu Promocji Mięsa Wołowego.

Uczestnicząca w konferencji współtwórczyni programu QMP prof. Agnieszka Wierzbicka z zakładu Techniki Żywienia na SGGW powiedziała, że system wysokiej jakości wołowiny opiera się na kilku podstawowych standardach. - Chodzi o odpowiednie krzyżówki bydła, o pasze, jakie powinny być wykorzystywane, odpowiedni transport bydła do uboju czy też sam ubój, który według QMP jest zgodny z europejskim standardami - wyjaśniła.

Dodała, że system wyróżnia się również tym, iż mięso po uboju nie trafia od razu do chłodni. Jej zdaniem zbyt szybkie schłodzenie czy zamrożenie mięsa zmniejsza jego jakość. - Mięso powinno skruszeć w temperaturze 0 stopni Celsjusza przez dziewięć dób, dopiero później trafić na sklepowe półki - wyjaśniła.