Posłanka Marzena Dorota Wróbel, Solidarna Polska, podkreśliła podczas sejmowej debaty, że rząd założył sobie zbyt niski pułap środków, które chce wynegocjować dla Polski w unijnym budżecie na okres po 2013 r.

- Pan premier stwierdził, że będziemy zabiegać tylko i wyłącznie o 400 mld zł, z czego 300 mld zł ma być przeznaczone na Fundusz Spójności, a domyślamy się, że pozostałe 100 mld zł to będzie kwota, która powinna nam przysługiwać w ramach wspólnej polityki rolnej. I na tym polega problem. Uważamy, że to są kwoty za niskie. Jeśli stosunkowo mało obawiamy się o ten Fundusz Spójności – bowiem trzeba pamiętać o tym, że około 70 proc. tych pieniędzy, które są przeznaczane dla Polski, wraca w takiej czy innej formie do krajów Europy Zachodniej, bo to właśnie firmy z tych krajów wygrywają przetargi, chociażby na budowę dróg w Polsce, więc myślę, że tutaj możemy mieć sprzymierzeńców – to obawiamy się bardziej o losy wspólnej polityki rolnej, bo 100 mld zł, które zostaje z tego prostego rachunku, świadczy o tym, że środki na wspólną politykę rolną dla Polski będą po prostu za małe.

Zdaniem posłanki, środków nie starczy zupełnie na rozwój obszarów wiejskich, w całości pochłoną je dopłaty – i to w dotychczasowej wysokości.

- Jeśli wystarczy tych pieniędzy, to wyłącznie na dopłaty bezpośrednie dla rolników, i to dopłaty, które najprawdopodobniej nie będą podwyższane. A pragnę przypomnieć, że kiedy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej w 2004 r., wówczas założenia były takie, że te dopłaty będą się powoli zbliżały do średnich dopłat, które obowiązują w Unii Europejskiej. Pragnę przypomnieć, że dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników są najniższe w Europie, jednymi z najniższych. Polscy rolnicy dostają ok. 190 euro dopłaty do hektara, niemieccy – 340 euro, francuscy – 370 euro, a greccy – jeszcze więcej. W związku z tym obawiamy się, że ta kwota będzie zbyt mała, by powoli wyrównywać te dopłaty bezpośrednie. A już szczególnie boimy się o tak zwany drugi filar wspólnej polityki rolnej, czyli o te środki, które były przeznaczane do tej pory na rozwój obszarów wiejskich. Z tych pieniędzy były budowane oczyszczalnie ścieków, kanalizacje, wodociągi. Obawiamy się, że przy tym założeniu negocjacyjnym tych pieniędzy dla Polski po prostu zabraknie.