Wywiad, zatytułowany „Nie powiemy dopłaty dla rolników albo weto”, zamieszczony również na stronie internetowej Platformy Obywatelskiej, ukazujący przyszłe postępowanie rządu w procesie negocjacyjnym, stawia w gorszej pozycji  w szczególności ministra rolnictwa.

Powstaje pytanie, dlaczego w innych krajach członkowskich Rządy tak zabiegają o utrzymanie WPR. Wspólna Polityka Rolna to nie tylko dopłaty bezpośrednie, czyli I filar. To również II filar, gdzie mieści się Program Rozwoju Obszarów Wiejskich – przypomniał Szmulewicz. Jak podkreślił, Pani Minister, tworząc wizje rozwoju i skoku cywilizacyjnego wsi poprzez pozbawienie rolników dopłat bezpośrednich, zapomina, że rozwój obszarów wiejskich ma jedynie sens i znaczenie, jeżeli obszary wiejskie są zaludnione przez producentów żywności i rolników.

Ponadto Bieńkowska zapomniała, że rolnicy utrzymują grunty w dobrej kulturze rolnej, wykorzystując do tego dopłaty, i nawet nie zyskując ekonomicznie. Dopłaty stanowią połowę dochodów rolniczych i 60 proc. parytetu dochodów ludności wiejskiej.  Bez nich parytet ten zmniejszy się do 30 proc., co doprowadzi do ubóstwa rolników i zmusi rząd do szukania innych rozwiązań wyrównujących różnice w dochodach.

Dlatego KRIR prosi premiera, by ten zaapelował do członków rządu o rozwagę podczas publicznych wystąpień dotyczących trwających negocjacji.

Jednocześnie pragnę wyrazić głęboki niepokój i sprzeciw wobec tak formułowanego stanowiska i polityki rządu w tym zakresie. W opinii samorządu rolniczego marginalizowanie znaczenia płatności bezpośrednich dla rozwoju gospodarki i utrzymania bezpieczeństwa żywnościowego Państwa jest głęboko naganne – stwierdził Szmulewicz i poprosił Tuska o rozmowę w celu przybliżenia problemów polskiej wsi.

  Podobał się artykuł? Podziel się!