Potwierdził, że Komisja Europejska zapowiedziała przeprowadzenie za 2-3 tygodnie audytu w Polsce. "O ten audyt jestem spokojny, bo mamy już doświadczenie i znajomość unijnych przepisów prawnych i ich niedoskonałości" - powiedział minister.

Sawicki pytany przez dziennikarzy, czy polscy rolnicy nie zawyżyli swoich wycen (skąd mogłyby wynikać problemy z uzyskaniem rekompensat) odpowiedział, że rolnicy złożyli zgłoszenia zgodnie z rozporządzeniem unijnym.

Dodał, że polscy rolnicy zrobili to w szybszym tempie niż w innych krajów unijnych stąd zaskoczenie unijnych urzędników skalą zgłoszeń. Podkreślił, że żadne ze zgłoszeń nie było niezgodne z unijnymi przepisami.

Tłumaczył, że jeżeli polscy rolnicy produkują ponad 2,5 mln t jabłek, warzywa uprawia ponad 200 tys. rolników, a chęć skorzystania zgłosiło do 4 września ok. 12 tys. rolników, to jest to zaledwie około 10 proc. producentów. Jak mówił, wartość eksportu do Rosji wyniosła (w 2013 r.) 1,3 mld euro, a w segmencie owoców i warzyw - 840 mln euro., Polska zaś składa zapotrzebowanie na 140 mln euro, co - zdaniem Sawickiego - jest uczciwe.

Minister zaznaczył, że w zgłoszeniach nie było wyceny strat, było to tylko informacja o chęci wycofania (swoich produktów z rynku), a poziom rekompensat określiła Komisja Europejska.

Jak mówił, KE uruchomiła środki w wysokości 125 mln euro tłumacząc, że jeżeli będzie więcej zgłoszeń, to nastąpi redukcja wartości rekompensat.

Dodatkowo podzielono rolników na zrzeszonych i niezrzeszonych. Rolnicy, którzy nie są członkami organizacji producenckich mają otrzymać o połowę mniejsze rekompensaty niż pozostali. "Trudno się dziwić, że jeżeli jeszcze dojdzie do tego redukcja rekompensat, wielu polskich rolników zrezygnuje z tej rekompensaty" - powiedział Sawicki.

Zauważył, że jeżeli ma ona wynosić zaledwie kilka groszy (7-8 eurocentów za kg jabłek, pomidorów czy ogórków) to nawet na zdestabilizowanym rynku produkty te można sprzedać drożej.

W opinii szefa resortu rolnictwa, instrument stabilizacji rynku został przez Komisję Europejską źle użyty. "Urzędnicy, a szczególnie komisarz ds. rolnictwa UE Dacian Ciolos, na tyle pomylili się i na tyle przygotowali źle ten instrument, że proponując kolejne 125 mln przez kolejne dwa tygodnie nie są w stanie ustalić z którego budżetu mają pochodzić środki i w jakim zakresie. - stwierdził Sawicki.