Jarosław Kaczyński wysłał do premiera list, w którym domagał się od premiera większych starań o zrównanie dopłat bezpośrednich dla polskich rolników.

Do listu prezesa PiS ustosunkował się minister Marek Sawicki.

W rozmowie z dziennikarzami mówił, że jest "jednym z aktywniejszych ministrów", który zabiega o wyrównanie dopłat, "nie walcząc, a podpowiadając sposoby, jak można to przeprowadzić". - Mamy sporo czasu na to, żeby ostateczny kształt tej reformy, o której mówi Komisja (Europejska), wypracować - dodał Sawicki.

Szef resortu rolnictwa zaznaczył, że za prezydencji duńskiej po raz kolejny państwa członkowskie wnosiły swoje oczekiwania i propozycje. - W tej chwili wchodzimy w taką fazę, gdzie za prezydencji cypryjskiej będziemy z pewnością już podejmowali, czy próbowali sformułować pierwsze konkluzje - dodał.

- Jarosław Kaczyński ma pewien problem, jeśli chodzi o doradców od rolnictwa, bo - o ile wiem - doradcami (...) są prawnik i geodeta, więc widać wyraźnie, że nie do końca przeglądają materiały - powiedział Sawicki dziennikarzom w Łodzi.

Europoseł PiS Janusz Wojciechowski ocenił wczoraj, że Polska "straciła" czas prezydencji, który był dobrym momentem do podjęcia tematu dopłat do rolnictwa. Według niego jest szansa na uzyskanie dodatkowych środków dla rolnictwa dzięki działaniom w PE, ale - jak ocenił - "to są ciągle ochłapy rzucone polskiej wsi".

- Jeśli premier Polski ostentacyjnie daje do zrozumienia, że mu na tej sprawie nie zależy, to trudno liczyć na jakiekolwiek efekty innych działań - konkludował europoseł PiS.

W kwietniu unijnym ministrom rolnictwa nie udało się zbliżyć stanowisk w sprawie stopniowego wyrównania dopłat bezpośrednich dla rolników. Sawicki mówił wówczas, że może to nastąpić za 3-4 miesiące. Jak podkreślał minister, Polska "chce, musi, dąży do wyrównania poziomów płatności - zarówno pomiędzy państwami, jak i wewnątrz państw".

Ministrowie dyskutowali w Luksemburgu nad propozycjami reformy Wspólnej Polityki Rolnej po 2013 roku, która nabiera wagi w świetle trudnych negocjacji nad przyszłym budżetem UE na lata 2014-2020.

WPR, z której realizowane są dopłaty bezpośrednie dla rolników, to druga pod względem wielkości pozycja w unijnej kasie. Polska sprzeciwia się dotychczasowemu systemowi wyliczania dopłat, który powoduje duże różnice w ich wysokości w przeliczeniu na hektar; trwają rozmowy o ich ewentualnym stopniowym wyrównywaniu.

Obecnie dopłaty bezpośrednie różnią się między krajami UE - od 540 euro na hektar w Grecji do 83 euro na Łotwie. W Polsce wynoszą one ok. 200 euro, we Francji 310. A po dodaniu do dopłat bezpośrednich także wsparcia z II filara, czyli na rozwój terenów wiejskich, którego Polska jest największym beneficjentem, unijne środki rolne na hektar w Polsce wynoszą w sumie 320 euro, we Francji 350 euro, w Niemczech 421.