Sąd Apelacyjny w Łodzi oddalił powództwo Sawickiego przeciwko Wojciechowskiemu o rzekome naruszenie jego dóbr osobistych. Zarzuciłem Sawickiemu w moim wpisie na blogu z 23 marca 2010 roku, że zmarnował 800 milionów złotych z Unii Europejskiej, których z powodu jego zaniedbań w 2009 roku pozbawieni zostali polscy rolnicy-plantatorzy tytoniu. Zmarnował, bo jako Minister Rolnictwa o kilka tygodni za późno złożył do Brukseli wniosek, Bruksela spóźniony wniosek odrzuciła i polscy rolnicy pieniędzy nie dostali. Odcięcie unijnego wsparcia dramatycznie pogorszyła sytuację około 60 tysięcy rolników i pracowników zajmujących się uprawą tytoniu. Mnie samego niedbalstwo Sawickiego dotknęło do żywego, bo wcześniej stoczyłem w Europarlamencie ciężką, ale skuteczną batalię, żeby te pieniądze na pomoc dla producentów tytoniu się znalazły. I to co ja wywalczyłem, Sawicki zmarnował – tak wyjaśnia Wojciechowski istotę sporu na swoim blogu. Sawicki Zażądał przeprosin, odwołania zarzutów i 10 tysięcy złotych na rzecz PCK. Nie przeprosiłem Sawickiego, zarzutów nie odwołałem, podjąłem rzuconą rękawicę, a w sądzie odpowiedziałem rzeczowymi argumentami i dokumentami z Komisji Europejskiej, jednoznacznie potwierdzającymi karygodne niedbalstwo Sawickiego – i wygrałem. Wyrok jest prawomocny.

Jak pisze Wojciechowski, z wygranej się nie cieszy – bo on sprawę wygrał, ale pieniądze  przegrali rolnicy. I to podwójnie.  Raz w sprawie tytoniu, choć trzeba mieć nadzieję, że w wyniku nagłośnienia sprawy trochę pieniędzy uda się uratować: Może się okazać, że trochę z tych 800 milionów uda się uratować, tylko i wyłącznie dzięki awanturze, wywołanej po skandalu Sawickiego. Komisja Europejska wreszcie zmiękła i zgodziła się uruchomić pomoc dla plantatorów tytoniu w Polsce w latach 2012 i 2013. (…) Czyli zmarnowana kwota zmniejszy się o około 250 milionów złotych, ale i tego by nie było, gdybym między innymi i ja nie szturchał Sawickiego i nie pisał interwencji do Komisji. No i przede wszystkim gdyby o to nie walczyła bardzo aktywna organizacja zawodowa plantatorów.

Druga strata rolników wynika z zaniedbań polskiego rządu w walce o wyrównanie dopłat bezpośrednich. Zamiast walczyć o równe dopłaty, zamiast argumentować, że nierówność dopłat to bezprawna w świetle prawa unijnego dyskryminacja, rząd PO-PSL zgadza się na rzucone Polsce ochłapy i przystaje na dalszą dyskryminacje polskiej wsi – pisze Janusz Wojciechowski. - Martwi mnie to i wkurza, bo widzę, że jak się tu w Brukseli walczy twardo i nieustępliwie, to można wiele wygrać. Rząd PO-PSL nie walczy, podkula ogon, przez co przegrywa przyszłość polskiej wsi. Ale jeszcze można to zmienić, jeszcze piłka w grze i wszystko jest możliwe, pod warunkiem, że zaczniemy grać. Ja gram i miliard euro dla polskich rolników (tfu, tfu, żeby nie zapeszyć) chyba już wygrałem. Trzeba jednak grać o wszystko, czyli o siedem miliardów.

Podobał się artykuł? Podziel się!