Dlaczego Parlament Europejski negatywnie odniósł się do ustaleń szefów rządów dotyczących unijnego budżetu?

Pewne światło na ten problem rzuca wypowiedź europosła Czesława Siekierskiego. Podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi powiedział:

- Po pierwsze, odrzucenie budżetu, zawarte w rezolucji PE, było odrzuceniem budżetu w obecnej formie – ale ta obecna forma idzie do negocjacji między Parlamentem a Radą. W związku z tym było to stanowisko polityczne – co już na początku mówi, że my na taki budżet się nie zgodzimy. Chcemy wynegocjować tam dwie, trzy rzeczy. Myślę, że najważniejsza jest elastyczność. Chodzi o to, aby środki, które będą wykorzystane w danym roku, nie wracały do państw według udziału składkowego, tylko żeby były w Komisji i pozostawały w budżecie Unii – to, po pierwsze.

Jak stwierdził europoseł, drugą ważną kwestią jest zaległość płatności.

- Po drugie, trzeba rozwiązać problem powstającego deficytu, braku płatności zaległych z budżetu 2012 i 2013, bo to może doprowadzić do sytuacji, o której wspomniałem – że kraje nie otrzymują płatności za zrealizowane programy i projekty. A to wymaga nowelizacji budżetu i nowego oskładkowania na rzecz wyrównania zaległości przez państwa członkowskie. Chodzi tu głównie o to, żeby ugrać te dwie rzeczy.

Siekierski podkreślił, że wszystko jest jeszcze w sferze dyskusji, a przebieg negocjacji WPR jest niepokojący, gdyż zdominowała je Komisja Europejska:  - Trwają równolegle trzy trilogi – rozpoczęły się po przyjęciu przez Parlament stanowiska odnośnie do reformy WPR. Jeden trilog – odnośnie do budżetu, drugi – odnośnie do polityki spójności, trzeci – odnośnie do WPR. Trilogów w sprawie wspólnej polityki rolnej – gdzie na obradach jest Rada, minister rolnictwa reprezentowany przez prezydencję, gdzie jest Komisja i Parlament – boimy się trochę, bo tu za dużo rozgrywa Komisja i w stosunku do Rady, i w stosunku do nas. Komisja chce zachować dużo swoich propozycji, a tu Rada Ministrów (…) a także Parlament są za uproszczeniem WPR. Myślę, że tutaj w miarę gramy razem.