Wieloletnie Ramy Finansowe UE 2014-2020 zakładają, że nakłady na Wspólną Politykę Rolną w ujęciu realnym będą mniejsze o 12 proc. niż w obecnej perspektywie finansowej 2007-2013.

Kraje płatnicy netto zdają się nie dostrzegać, że z każdego euro wpłaconego do budżetu UE spora część wraca do nich, czy to bezpośrednio w drodze zakupów np. maszyn i urządzeń przez kraje beneficjentów, czy też w postaci ogólnych korzyści wynikających z rozwoju krajów UE, w tym tych biedniejszych. Największe korzyści w tym obszarze daje Wspólny Rynek, na którym korzystają bardziej kraje z wysoko rozwiniętymi gospodarkami – podniósł Czesław Siekierski. Stwierdził też, że w interesie całej Unii leży utrzymanie budżetu, gdyż gwarantuje on warunki rozwoju dla wszystkich.

Na wspólnym rynku korzystają zwłaszcza najbogatsi.

W toku negocjacji musimy sobie postawić pytanie - czy walczymy o utrzymanie tego budżetu, czy też chcemy jak najwięcej środków dla nowych państw członkowskich, w tym dla Polski? Z pewnością w interesie całej UE leży utrzymanie wielkości budżetu zaproponowanej w propozycji Komisji, ponieważ ten poziom gwarantuje warunki rozwoju dla wszystkich - przekonuje Siekierski i wzywa do utrzymania  budżetu, gdyż Polska traci najwięcej przy ewentualnych cięciach. Moim zdaniem infrastruktura techniczna na obszarach wiejskich powinna być finansowana głównie z funduszy polityki spójności – stwierdza.

Obecny projekt reformy WPR obniża konkurencyjność europejskiego rolnictwa i zwiększa obciążenie administracyjne dla rolników i instytucji zarządzających. Całkowitym nieporozumieniem są również koncepcje zazielenienia, odłogowania tzw. obszarów proekologicznych czy też kosztowne i oderwane od rzeczywistości programy środowisko-klimatyczne. W obszarze polityki spójności na potępienie zasługuje propozycja prezydencji cypryjskiej zakładająca obniżenie maksymalnego pułapu absorpcji środków unijnych przez dane państwo z proponowanych 2,5 do 2,35 proc. PKB. Na takim rozwiązaniu tracą najbardziej kraje szczycą się najwyższym skumulowanym wzrostem gospodarczym w UE, tj. głównie Polska i Słowacja.

W przypadku braku porozumienia przed nami stanie wizja prowizorium budżetowego na poziomie wydatków z 2013 r. W ujęciu liczbowym nie jest to więc złe rozwiązanie. Problemem jest jednak brak możliwości długoterminowego planowania, co dla Polski jest kluczowe.

Według Siekierskiego rozważniej trzeba też wydawać pieniądze: Oprócz wielkości budżetu równie ważne jest to jak przyznane nam środki wydamy - czy skupimy się na efektywnych inwestycjach, czy tylko na takich, które w przyszłości będą nam generować koszty? Wystarczy już aquaparków - potrzebne są inwestycje rozwojowe!

Podobał się artykuł? Podziel się!