Przewodniczący KRiRW Jan Krzysztof Ardanowski nawiązał do publikacji „Farmera”:

- Chcę w ramach jednego z punktów regulaminu Sejmu, chyba art. 157, poprosić rząd o przedstawienie na następnym posiedzeniu Komisji informacji na temat polskich starań o uruchomienie rezerwy kryzysowej UE na odszkodowania czy rekompensaty związane z embargiem. Czynię to na ręce pana ministra Plocke, odpowiedzialnego za sprawy finansowe w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Otrzymujemy sprzeczne informacje, absolutnie sprzeczne. Z jednej strony słyszymy o tym, jak bardzo pan minister Sawicki zabiegał o to, aby uruchomić środki unijne. Budził ministrów w czasie wakacji, zwracając im uwagę na kryzysową sytuację. O tym budzeniu opowiadał wielokrotnie. Później, we wrześniu, mówił tak – cytuję: „Widać niechęć urzędników Komisji Europejskiej i komisarza do spraw rolnictwa Daciana Ciolosa – obiecują pieniądze, ale ich nie wypłacają. Tymczasem w budżecie na 2014 r. są środki na rekompensaty. Gdyby pieniędzy, które m.in. były w rezerwie kryzysowej, użyto w pierwszych trzech tygodniach sierpnia, to rynek ustabilizowałby się i rolnicy sprzedaliby swoje produkty po normalnej cenie”. Czyli winna jest Unia, Komisja Europejska i komisarz Dacian Ciolos. Jednocześnie stwierdzono w piśmie, które Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi 17 października przekazało jednemu z pytających dziennikarzy, że „Uruchomienie środków rezerwy kryzysowej następuje dopiero po wyczerpaniu limitów wydatków zaplanowanych w danym roku budżetowym na realizację interwencji na danym rynku rolnym. Według danych na koniec sierpnia w budżecie UE na realizację wydatków na rynku owoców i warzyw wykorzystano 59,9% kwoty wydatków, zaplanowanych do wykorzystania do dnia 15 października 2014 r., czyli do końca unijnego roku budżetowego 2014”. Gdzie jest prawda?

Poseł ponowił pytania, stawiane wcześniej ministerstwu przez naszą redakcję:

- Czy można było uruchomić rezerwę kryzysową, jeżeli zostały jeszcze środki na interwencję na poszczególnych rynkach? Ministerstwo odpowiada, że nie można było uruchomić rezerwy, dopóki są środki na interwencję na poszczególnych rynkach, a z drugiej strony pan minister Sawicki mówi, że to KE jest winna, bo nie uruchomiła dodatkowych środków. Proszę o bardzo precyzyjne wyjaśnienie, gdzie, na jakich spotkaniach i jak Polska zabiegała formalnie o uruchomienie tej rezerwy? A także o wyjaśnienie, czy było możliwe uruchomienie tej rezerwy, jeżeli były jeszcze środki na interwencję na poszczególnych rynkach owoców i warzyw? Proszę o bardzo dokładną odpowiedź na te pytania.

Do dziś nie otrzymaliśmy z ministerstwa odpowiedzi na postawione przez nas 20 października pytania.