Na PROW 2014-2020 przeznaczone jest 13,5 mld euro, o 4 mld euro mniej niż na PROW 2007-2013.

A przecież trzeba uwzględnić chociażby inflację.

Na II filar WPR wynegocjowano ok. 11 mld euro, ale z tego zdecydowano przesunąć na I filar 25 proc., a budżet krajowy uzupełnił te środki o ok. 36 proc. I jest, jak jest. Chociaż niektórzy pocieszają, że jednak jest lepiej: wszak z Polityki Spójności będą jeszcze dodatkowe pieniądze na rozwój wsi. Tyle tylko, że pieniędzy tych ma być mało (ok. 5,2 mld euro - szacował Stanisław Kalemba), dużo mniej, niż wynikałoby to z faktu, że wieś to jednak - mniej więcej - połowa ludności i połowa kraju. Regionalne Programy Operacyjne muszą uwzględniać inne cele niż PROW - nie można więc mówić o prostym zastępstwie czy wymianie. A poza tym, wciąż do końca nie wiadomo, co poszczególne województwa zawrą w swoich RPO. Wiadomo już natomiast, że rozwój dróg na wsi sfinansuje PROW.

Nie bez znaczenia jest też to, o czym napomknął Kalemba w lutym podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi: środki z Polityki Spójności nie są wcale takie pewne - przekraczamy przecież progi dopuszczalnego zadłużenia.

Co zatem na pewno posłuży rozwojowi obszarów wiejskich? Szczupłość środków nie pozwoliła na rozmach: w nowym programie mamy niewiele nowego, znacznie mniej niż w życiu.

ZA MAŁO NA ROZWÓJ

Chciałoby się, aby nowy program rozwoju nadążał za życiem, ale nic z tego - utkwił on na starych działaniach, zatrzymał się na starych problemach. Mamy więc kontynuację poprzednich działań, wśród nich "Modernizacji", "Młodego rolnika", programów rolnośrodowiskowych i ekologicznych, do których dodano wprawdzie cele klimatyczne, ale odjęto środki, co zmusiło do ograniczeń powierzchniowych. I niestety niewiele jest nowego - "Restrukturyzacja małych gospodarstw", "Płatność dla rolników przekazujących małe gospodarstwa", w części ukierunkowana "Modernizacja" wyczerpują znaczące nowości.

Próżno szukać działań, które mogłyby pomóc zabezpieczyć dochody (taki system jest powszechny na Zachodzie) czy umożliwić rolnikom ich dywersyfikację. Nie ma sposobu na wspieranie gospodarstw rodzinnych, np. jeśli chodzi o możliwość sprzedaży bezpośredniej i przetwórstwa opartego na własnych surowcach, co każe sądzić, że rząd nie planuje w tym zakresie zmian, tak oczekiwanych przez rolników.