Zdaniem firmy wykonującej kontrole, winę ponosi Agencja Restrukturyzacji, która do tej pory nie dostarczyła wszystkich wymaganych dokumentów.

Najpierw trzeba znaleźć działkę przewidzianą do kontroli. Dokładnie zmierzyć jej powierzchnię i … jest już wynik. Kontrolowany rolnik może odetchnąć z ulgą.

Kontrolerzy z reguły mają wyznaczone do sprawdzenia kilka działek rolnych. Gdy powierzchnia zgadza się ich praca w danym gospodarstwie nie trwa długo. Natomiast gdy wynik kontroli nie jest korzystny wtedy sprawdzane są wszystkie działki. Błędy najczęściej wynikają z tego, że rolnicy nie mierzą pól.

- Deklarują powierzchnie swoich działek rolnych w odniesieniu do danych ewidencyjnych, czyli korzystają z tego, co mają aktach notarialnych, z ewidencji gruntów i budynków – mówi Gabriel Jażdżewski z firmy wykonująca kontrole.

Kontrole są wykonywane metodą tak zwanej inspekcji terenowej oraz foto. Ale prace nie posuwają się tak szybko jak powinny. - ARiMR przekazała do tej pory 70 proc. danych – dodaje Gabriel Jażdżewski.

A bez kompletnych danych wykonanie kontroli jest niemożliwe. Zdaniem Agencji Restrukturyzacji. Radosław Iwański, rzecznik prasowy ARiMR: - Przyczyna pewnych zakłóceń jest ciągle ta sama: mianowicie kłopoty z wydolnością systemu informatycznego.

Zdaniem Agencji Restrukturyzacji nie ma powodów do obaw: zarówno wydawanie decyzji, jak i wypłata dopłat bezpośrednich powinna ruszyć na czas. Opóźnienia w kontrolach wniosków o dopłaty bezpośrednie to nie jedyne kłopoty, jakie ma Agencja Restrukturyzacji. Do tej pory rolnicy, którzy zalesili swoje pola czekają na wypłatę należnych im pieniędzy. Ale o tym powiemy w jutrzejszym programie.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!