PRZEGLĄD PRASY: Chodzi o Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-13, którego projekt Ministerstwo Rolnictwa opracowało jeszcze w czerwcu. W myśl jego zapisów rolnicy, którzy nie ukończyli 40. roku życia, mogą dostać pieniądze na unowocześnienie produkcji - piszą Małgorzata Bujara, Wojciech Pelowski.

Sięgnąć można po 9,8 mln euro. Problem w tym, że o kasę mogą starać się ci właściciele, których gospodarstwo "(...) ma powierzchnię użytków rolnych nie mniejszą niż średnia w danym województwie i nie większą niż 300 ha; jeżeli średnia wojewódzka jest niższa niż średnia krajowa, wówczas obowiązuje średnia krajowa (...)".

Chodzi o ten ostatni zapis. - Średnia powierzchnia gospodarstwa w województwie podkarpackim wynosi 4,23 ha, a średnia krajowa - 9,57 ha - podaje Józef Flaga, wicedyrektor rzeszowskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

- Wymogi postawione w projekcie programu znacząco ograniczyły możliwości korzystania przez naszych rolników z pieniędzy unijnych. Bo większość gospodarstw ma u nas 3,5 hektara. Nie wiem, czy 10 procent przekracza średnią krajową - przyznaje wicedyrektor Flaga.

W takiej sytuacji jak podkarpaccy będą także rolnicy z Małopolski i Świętokrzyskiego. Zarząd województwa małopolskiego już w poniedziałek przyjął ostrą uchwałę, która ma doprowadzić do zmian w projekcie rządowym: "Zarząd Województwa Małopolskiego, mając na względzie dobro mieszkańców naszego regionu, wyraża negatywne stanowisko odnośnie proponowanego kryterium dostępu do działania wdrażanego przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (...). Obecna wersja programu zawiera zapis, który eliminuje 90 proc. potencjalnych beneficjentów działania na terenie tych województw [małopolskie, podkarpackie, świętokrzyskie]" - napisali małopolscy marszałkowie.

- Nie pierwszy raz Ministerstwo Rolnictwa proponuje rozwiązanie krzywdzące południowe województwa, w tym nasze. I trzeba o tym mówić głośno. Ostatnio udało się poprawić projekt. Mam nadzieję, że podobnie będzie i teraz - powiedział "Gazecie" marszałek małopolski Marek Nawara.

W Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim na razie zamieszanie. Mariusz Bednarz, dyrektor departamentu programów rozwoju obszarów wiejskich, podczas rozmowy z "Gazetą" na gorąco analizował zapisy projektu i przyznawał: - Są dla nas niewątpliwie niekorzystne. Ale zastanawiam się, czy protesty to nie będzie musztarda po obiedzie. Bo projekt już był opiniowany przez Komisję Europejską. Każda próba zmiany zapisów wymaga dodatkowych konsultacji z komisją, a to trwa co najmniej pół roku.

Marszałek podkarpacki Zygmunt Cholewiński: - W przyszłym tygodniu we wtorek zarząd województwa będzie się zastanawiał nad tym dylematem. Pomyślimy, czy iść w protesty, które opóźnią realizację całego programu wiejskiego.

Tymczasem departament rolnictwa i środowiska w Urzędzie Marszałkowskim już przygotowuje taki protest. Powiedział nam o tym dyrektor Bednarz późnym popołudniem. - Pismo zostanie przesłane do komisji rolnictwa w sejmiku. Zostaną w nim podniesione te same argumenty, co w Małopolsce. Protest ma być wysłany m.in. do Ministerstwa Rolnictwa, ARiMR w Warszawie i wojewody podkarpackiej - mówi dyrektor Bednarz. (...)

Źródło: Gazeta Wyborcza - Rzeszów