- Budżet Unii działa tak, że są do niego wpływy, między innymi ze składek członkowskich krajów Unii Europejskiej, które następnie dzieli się pomiędzy polityki europejskie, zgodnie z celami traktatowymi – mówił w Sejmie poseł Krzysztof Szczerski. - Pieniądze dzieli się więc według reguł prawa, a nie wedle dobrej woli tych czy innych państw. Sprawa powinna być więc czysta: płacimy pełną składkę, i to coraz wyższą, i w zamian powinniśmy mieć pełny udział w wydatkach budżetu. Sprawa jest oczywista. Dlaczego więc rząd PO–PSL zgodził się, by w kwestii rolnictwa ta czysta zasada nie obowiązywała? W zakresie polityki na rzecz wsi, mimo że płacimy wszystko, co powinniśmy, dostajemy mniej, niż powinniśmy.

Zdaniem Szczerskiego, zapowiedź uzupełniania dopłat z budżetu krajowego nie jest wyjściem z sytuacji:

- Zapłacił pan interesami polskich rolników za realizację obietnicy wyborczej swojej partii, a teraz będzie pan musiał dopłacać z budżetu polskiego państwa, czyli z naszych podatków, żeby dołożyć te pieniądze, które pan utracił w czasie negocjacji, bo inaczej panu pęknie koalicja i upadnie rząd. Czy to nie jest partyjniactwo w czystej postaci i to jeszcze za nasze pieniądze?

Jak stwierdził Szczerski, budżet i w tej mizernej postaci jest kwestionowany:

- Teraz zaś w ogóle ten kompromis jeszcze jest przez pana grupę polityczną w Parlamencie Europejskim – wczoraj Joseph Daul powiedział to wyraźnie – kwestionowany. A więc tak naprawdę jak pan apeluje do tego, kto ma jakie alianse w polityce europejskiej, to niech pan przede wszystkim zadba o to, żeby pana grupa polityczna – pod wodzą Niemców, ale akurat Joseph Daul jest francuskim rolnikiem, a pan też mówił o francuskim poparciu – przestała kwestionować budżet, który pan przed chwilą wywalczył.

Krzysztof Szczerski podkreślił, że w przeliczeniu na jednego mieszkańca dostaliśmy w budżecie mniej niż większość krajów naszego regionu.

Podobał się artykuł? Podziel się!