- Polityka spójności, szybko uchwalony budżet europejski, budżet europejski bez przesadnych cięć to jest gwarancja dla całej Europy, gwarancja wyjścia z kryzysu i utrzymania tego proeuropejskiego trendu, który towarzyszy naszym spotkaniom od samego początku - przekonywał w Brukseli szef polskiego rządu podczas spotkania 15 państw UE-przyjaciół polityki spójności oraz Chorwacji, a także szefów Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej.

Donald Tusk przekonywał, że brak porozumienia przywódców ws. budżetu "byłby zagrożeniem dla reputacji Europy". - A reputacja Europy jest w tych czasach rzeczą bezwzględną - powiedział.

Uczestnicy tego spotkania, zorganizowanego w siedzibie PE z inicjatywy Polski i Portugali zgodnie podkreślali, że osiągnięcie kompromisu ws. nowego siedmioletniego budżetu UE na lata 2014-20 już na szczycie 22-23 będzie bardzo trudne.

- Sytuacja wydaje się trudna. Większość państw jest gotowa nas wesprzeć (propozycję budżetową KE); nie mam co do tego wątpliwości, ale pewne rządy, a dokładnie płatnicy netto żądają znacznych redukcji - powiedział przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso. - Ale wierzę, że zwyciężą racjonalne argumenty i wciąż mam nadzieję, że na szczycie europejskim będzie możliwe zbudowanie konsensusu - uczciwego porozumienia, a nie jakiegokolwiek.

Zaproponowaną przez KE w czerwcu propozycję budżetu wspiera zwłaszcza 15 państw deklarujących się jako przyjaciele polityki spójności, czyli polityki, z której finansowane są inwestycje wspierające wzrost gospodarczy oraz wyrównywanie szans mniej zamożnych regionów i państw UE. Propozycja KE zakłada wydatki UE na lata 2014-20 w wysokości 1033 mld euro w tzw. zobowiązaniach i 988 mld euro w tzw. płatnościach. KE zaproponowała dla całej UE 379 mld euro (około 37 proc. całego budżetu) na politykę spójności. Barroso przekonywał, że z tych środków skorzystają nie tylko najbiedniejsze kraje, ale cała UE.

- Propozycja KE jest punktem wyjścia do negocjacji - podkreślił Tusk, dodając, że takie stwierdzenie znajdzie się też w deklaracji końcowej po wczorajszym spotkaniu.

Ale dla płatników netto, takich jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania czy Holandia, propozycja KE to za dużo. Domagają się więc cięć, argumentując, że w czasach kryzysu także budżet unijny musi być bardziej oszczędny. Płatnicy netto różnią się jednak co do skali swych postulatów: Niemcy i Francja domagały się dotychczas cięć w wysokości około 100 mld euro, a Wielka Brytania nawet do 180-200 mld euro.