Tusk powiedział na konferencji prasowej w Brukseli, że po serii spotkań bilateralnych i spotkaniach "wszyscy bez wyjątku uznali", że projekt, który Herman Van Rompuy przedstawi na początku przyszłego roku, nie będzie redukował środków na spójność i na wspólną politykę rolną.

- To, co ważne, co potwierdziły rozmowy kuluarowe, rzecznicy największych cięć: Wielka Brytania, Holandia, Szwecja, Niemcy potwierdzali w czasie spotkań, że spójność i wspólna polityka rolna nie są celem ich zamierzeń redukujących wielkość budżetu - powiedział Tusk na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu.

Tusk zaznaczył, że podczas obrad szczytu panowała zgodna atmosfera dotycząca ewentualnego weta budżetu unijnego. - Wszyscy sobie zdają sprawę, że to rozwiązanie nie byłoby dobre dla żadnego państwa i Unii jako całości - podkreślił premier.

Efekty zakończonego szczytu UE Tusk nazwał "połowicznymi". Jak ocenił, efekt polega na tym, że wszyscy uczestnicy uznali, że doszło do pewnego zbliżenia stanowisk i że istnieje przestrzeń do osiągnięcia kompromisu.

Jednak kompromis ten będzie wymagał więcej czasu niż sądzili ci, którzy liczyli na porozumienie jeszcze w listopadzie - dodał szef rządu.

- Czasami za dużo determinacji może spowodować, że porozumienie jest jeszcze dalsze - powiedział Tusk. Dodał, że przywódcy potrzebują czasu, by ich stanowiska się zbliżyły. - Każdy wolałby osiągnąć finał jak najszybciej, ale tragedią byłoby gdyby dzisiaj przywódcy państw europejskich rozjechali się ze świadomością, że nie ma szansy na porozumienie - dodał.

- Naprawdę jest lepiej niż mogliśmy spodziewać się jeszcze 12 godzin temu (...). Dziś po południu po raz pierwszy zobaczyłem, że pozycje negocjacyjne niektórych państw są pozycjami na rzecz kompromisu, a nie na rzecz odwlekania w nieskończoność, po to, żeby zablokować - przekonywał premier.

Podobał się artykuł? Podziel się!