Kluczowy dla rozmów o nowym budżecie UE na lata 2014-2020 szczyt zaplanowano na 22 i 23 listopada. Szanse na porozumienie są jednak ograniczone; państwa Unii coraz bardziej koncentrują się na swoich problemach, w tym Wielka Brytania, którą niemal wszyscy komentatorzy wskazują z góry, jako potencjalnego winnego porażki szczytu. Londyn domaga się bowiem największych cięć w nowym budżecie UE, grożąc przy tym wetem.

- Będziemy zdeterminowani, ale nie mamy łatwej pozycji, która polega na tym: "dawać tyle, ile chcemy albo obracamy się plecami i idziemy do domu". (...) Musimy wrócić do domu z pieniędzmi, a nie z hardo podniesioną głową i bez grosza - powiedział premier na konferencji prasowej.

Podkreślił, że z punktu widzenia piętnastu unijnych państw tworzących grupę przyjaciół spójności weto jest ostatecznością, bo - jak mówił - "to przecież my jesteśmy głównymi beneficjantami tego budżetu".

Tusk zaznaczył, że nie ujawnia "tajnej instrukcji negocjacyjnej, bo wszyscy w Europie wiedzą, kto daje, kto bierze i kto jakie ma interesy". Dodał, że jeszcze będzie rozmawiał telefonicznie z kilkoma premierami państw z grupy przyjaciół spójności.

- Między innymi na tym polegają te moje telefoniczne konsultacje z naszymi sojusznikami z piętnastki przyjaciół polityki spójności, że my ustalamy taktykę postępowania, która ma polegać na tym, że przyjmujemy propozycję (szefa Rady Europejskiej) Hermana Van Rompuya, jako propozycję nie do zaakceptowania, jeśli chodzi o liczby, ale do zaakceptowania jako punkt wyjścia do negocjacji - powiedział Tusk. Jak tłumaczył, chodzi mniej więcej o propozycję szefa Rady Europejskiej, ale z mniejszymi cięciami, jeśli chodzi o spójność i większymi środkami na wspólną politykę rolną.

Podkreślił, że uzyskał potwierdzenie, iż cała piętnastka jest gotowa "solidarnie z Polską bronić tego punktu widzenia". - Z tym nastawieniem jedziemy do Brukseli. Dylemat nie polega na tym, jakby chciał Jarosław Kaczyński, że mamy dostać 500, 600 mld czy bilion, najlepiej, żeby cały budżet europejski był dla Polski, albo wetować. To wtedy będzie nic. Naszym zadaniem jest negocjować - powiedział Tusk.