- Rolnicy narzekają na komplikacje, obciążenia administracyjne, biurokrację, przez którą rwą sobie włosy z głowy. Wszyscy błagają o uproszczenie Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) - mówił na poniedziałkowym spotkaniu w Luksemburgu wiceminister rolnictwa Czech Jirzi Szir.

Jego komentarz obrazuje stan ducha unijnych rolników, którzy chcąc się starać o wsparcie, stykają się z dziesiątkami różnego rodzaju wniosków, dokumentów czy aplikacji. Obciążenia wynikające z unijnych przepisów pochłaniają jednak czas nie tylko ich, ale również urzędników w krajach członkowskich. Dlatego z wielu stolic do Brukseli płyną jasne sygnały - biurokrację trzeba ograniczyć.

Jednym z kroków w tym kierunku ma być zmiana odnosząca się do definicji "aktywnego rolnika". UE wprowadziła taką kategorię, by oddzielić właścicieli ziemi od tych, którzy faktycznie uprawiają rolę. Krócej mówiąc, chodziło o to, by właściciele lotnisk czy pól golfowych nie dostawali dopłat bezpośrednich.

Cel jak najbardziej słuszny, lecz administracje państw członkowskich i rolnicy muszą co roku mierzyć się z wypełnianiem i sprawdzaniem ton papierów, by odsiać od bardzo licznego grona rolników niewielką liczbę posiadaczy ziemi, którzy rolnikami nie są. W całej UE na 8 milionów rolników około 10 tys. to ci nieaktywni, czyli niekwalifikujący się do pobierania dopłat. W Polsce na 1 mln 350 tys. farmerów właścicielami ziemi, którzy nie wypełniają definicji aktywnego rolnika, jest 1,7 tys. osób.

Państwa członkowskie nie chcą całkowicie rezygnować z określania, kto jest, a kto nie jest "aktywnym rolnikiem". Chcą jednak same decydować, czy i w jaki sposób będą to robić, a nie być przymuszane do tego przez przepisy UE.

- Powinniśmy wprowadzić możliwość stosowania oficjalnych rejestrów, które będą monitorowały działalność farmerów, tak by zasada aktywnego rolnika była prostsza, bardziej wyważona, zgodna z przepisami podatkowymi - przekonywał podczas spotkania ministrów przedstawiciel włoskiego rządu Felice Assenza. - Dla nas jest bardzo ważne, żeby zasada dotycząca aktywnych rolników była opcjonalna - wtórowała mu wiceminister rolnictwa z Łotwy Parsla Krievina.