Czy Unia wspiera rozwój rolnictwa, czy płaci za bezczynność – zastanawiają się niektórzy.

Jak wynika z unijnych propozycji ustawodawczych dotyczących WPR, trzeba traktować łącznie sprawy ekologii i produkcji – przewiduje się więc wsparcie dla rolników i leśników za „przyjmowanie i utrzymywanie przez nich systemów i praktyk rolnych szczególnie sprzyjających realizacji celów w zakresie ochrony środowiska i klimatu, ponieważ ceny rynkowe nie obejmują zapewniania tych dóbr publicznych.”

W dokumencie czytamy: „W ogólnych założeniach wniosku w sprawie wieloletnich ram finansowych przewidziano, że WPR ma zachować swoją dwufilarową strukturę, przy czym kwota budżetu dla każdego filara powinna zostać utrzymana w wartościach nominalnych na poziomie z 2013 r., z wyraźnym ukierunkowaniem na osiąganie wyników w odniesieniu do głównych priorytetów UE. Płatności bezpośrednie powinny być przeznaczone na wspieranie zrównoważonej produkcji dzięki przyznaniu 30 proc. finansowania z budżetu na obowiązkowe środki korzystne dla klimatu i środowiska”.

Za takie praktyki uznawane jest właśnie „dopilnowanie” przez rolników, aby 7 proc. kwalifikujących się do dopłat hektarów– poza obszarami będącymi trwałymi użytkami zielonymi – stanowił obszar proekologiczny taki jak grunty ugorowane, tarasy, cechy krajobrazu, strefy buforowe i obszary zalesione”,  dywersyfikacja upraw i utrzymywanie istniejących trwałych użytków zielonych w gospodarstwie rolnym.

Podobał się artykuł? Podziel się!