PRZEGLĄD PRASY: Wiejskie kobiety są ciche. A ja stałam się bardziej odważna i dążę do czegoś, co kiedyś wydawało mi się nieosiągalne, o czym nawet nie próbowałam marzyć - opowiada Nina Łuksza i krząta się po swoim "królestwie”. Pokazuje pokoje dla letników, obowiązkowo z łazienkami (zaadaptowała je oczywiście za unijną dotację), wyprowadza rowery, potem prowadzi nas do stadka płochliwych owiec i tłumaczy jak dojść do plaży nad Siemianówką. Na jej głowie jeszcze jest sklep i rozbudowa budynku na potrzeby kwater i może baru - czytamy w reportażu Joanny Klimowicz.

(...) Nina wraz z mężem prowadzą agroturystykę w Bondarach od 20 lat. Najpierw miejscowi myśliwi z koła łowieckiego "naraili” im kolegów z Niemiec. Potem, gdy powstał zalew, szybko stał się "mekką” wędkarzy. Łukszowie zapisali się na kursy agroturystyki, a po wejściu do Unii gospodarstwo zarejestrowali na panią Ninę. Na pomysł przebudowy sklepu na całoroczne apartamenty z łazienkami wpadli sami, a wniosek o unijną dotację pomogli im napisać pracownicy Ośrodka Doradztwa Rolniczego. Biznesplan nie był łatwą sprawą, ale jakoś sobie poradzili. To było w 2004 roku. Dziś pani Nina gości u siebie turystów z najdalszych zakątków Polski. Teraz wypoczywają u niej stali letnicy z Kędzierzyna-Koźla, miłośnicy rowerowego zwiedzania okolicy. Dziś Nina uczestniczy we wszystkich możliwych szkoleniach. Podkreśla, jak wiele zyskała dzięki programowi "Pejzaż wiejski kobietą malowany”. To dzięki niemu stała się bardziej przebojowa i została gminną radną. A na dodatek dostała najpiękniejszy prezent urodzinowy w życiu. Napisała pracę konkursową o dążeniach i oczekiwaniach seniorów w Unii. Parę dni przed jej urodzinami, przypadającymi na 19 grudnia, poznała rozstrzygnięcie konkursu - ona i jej koleżanka z "Pejzażu” pojechały w nagrodę do Brukseli! Dla Niny nie ma rzeczy niemożliwych.